W czasie drugiego czytania poprawkę doprecyzowującą zgłosił klub Platformy Obywatelskiej.

Nowelizacja Prawa ochrony środowiska będzie wdrażała do polskich przepisów unijną dyrektywę (IED) ws. ograniczania tzw. emisji przemysłowych. Zgodnie ze wspólnotowym prawem zaostrzone rygory emisyjne mają zacząć obowiązywać od 1 stycznia 2016 r. W Polsce niektóre zakłady przemysłowe obejmie Przejściowy Plan Krajowy (PPK), który przesunie termin obowiązywania zaostrzonych standardów do połowy 2020 r.

W trakcie prac nad ustawą posłowie wprowadzili w niej zmiany, które mają ułatwić polskim przedsiębiorstwom, szczególnie energetycznym, dostosowanie do wymaganych standardów emisyjnych.

Jak wyjaśniał wcześniej PAP poseł sprawozdawca Tadeusz Arkit (PO) zakłady przemysłowe, które obejmie Przejściowy Plan Krajowy, otrzymają wspólny przydział emisji, który stopniowo będzie ograniczany aż do osiągnięcia w 2020 r. poziomu wymaganego dyrektywą IED. "Pozwala to bilansować poziomy emisji w ramach grupy i daje czas na dostosowanie się" - wyjaśnił.

W stosunku do pierwotnego projektu w ustawie zmieniono ponadto regulacje dot. sporządzania raportów początkowych o stanie zanieczyszczenia gleby, ziemi i wód gruntowych na terenach zakładów wykorzystujących substancje powodujące ryzyko zanieczyszczenia terenu. Zgodnie z pierwotną propozycją taki raport musiałyby sporządzać wszystkie zakłady. Wprowadzona zmiana spowoduje, że takie raporty będą sporządzane tylko przy nowo budowanych zakładach, bądź w momencie np. modernizacji bądź rozbudowy zakładu.

Nowela spowoduje również, że średnie ciepłownie do 200 MW będą zwolnione z przestrzegania nowych standardów emisyjnych do końca 2022 r., pod warunkiem, że 50 proc. wytworzonego przez nie ciepła trafi do sieci ciepłowniczej.

Posłowie wprowadzili także przepis, który zwiększy liczbę instalacji ciepłowniczych mogących skorzystać z tzw. derogacji ciepłowniczej, czyli przesunięcia zaostrzonych standardów emisji zanieczyszczeń. Procent ilości ciepła, jaki jest dostarczany przez takie instalacje do sieci, ma być wyliczany w następujący sposób: w 2017 r. średnia z 2016, w 2018 – średnia z 2016 i 2017, w 2019 – średnia z 2016-2018, w 2020- średnia z 2016-2019, itd.

Gdyby tego przepisu nie było, należałoby wyliczać średnią z 5 lat wstecz po wejściu w życie ustawy, co mogłoby ograniczyć liczbę instalacji objętych derogacją.

W uzasadnieniu projektu czytamy, że największe koszty przystosowania się do nowych przepisów poniosą te firmy, które do tej pory przystosowywały swoje instalacje jedynie do minimalnych wymogów.

Niektóre przedsiębiorstwa będą musiały budować bądź modernizować instalacje za wiele mln euro, czy płacić nawet 200 tys. zł za sporządzenie raportów początkowych.

Autorzy projektu ustawy w uzasadnieniu powołali się na analizę Politechniki Warszawskiej, według której przesunięcie wymogu stosowania zaostrzonych dyrektywą UE standardów emisyjnych z 2016 na 2020 r. (PPK), powinno spowodować sumaryczny spadek kosztów dostosowania się istniejących instalacji o ok. 1,1 mld euro. (PAP)