Głównym zadaniem współpracy Polskiej Organizacji Rozwoju Technologii Pomp Ciepła (PORT PC) z Waermepumpe Austria i niemieckim Bundesverband Waermepumpe (BWP) ma być przygotowanie rynku do zwiększenia obecności pomp ciepła, wzrost zaufania Polaków do tej technologii i zapewnienie wysokiej jakości projektowania oraz budowy i serwisu tych urządzeń. Jak podkreślali przedstawiciele zagranicznych organizacji, z ich doświadczeń wynika, że jakość jest kluczowym warunkiem dla rozpowszechniania się pomp ciepła.

Nasze główne działania to wytyczne, standardy poprawności projektu, montażu i jakości - mówił prezes PORT PC Paweł Lachman na konferencji prasowej. "Jakość jest tu najważniejsza" - dodał. Podkreślił, że w Polsce pompy ciepła ma 4 proc. budynków, podczas gdy w Niemczech odsetek ten przekracza 60 proc., w Austrii - 70 proc., w Szwajcarii - 80 proc., a w Szwecji - nawet 90 proc. Rynek polski rośnie ostatnio o 20 proc. rocznie, ale potencjał rozwoju jest znacznie wyższy - przekonywał Lachman.

Jak mówił prezes Waermepumpe Austria Richard Freimueller, jednym z celów współpracy z Polską jest szkolenie instalatorów. Współpraca branży z instalatorami jest tak samo decydująca dla sukcesu, jak przyciągnięcie klientów doceniających niezależność i niskie koszty eksploatacji - dodał wiceprezes organizacji Siegfried Kopatsch.

Przedstawiciele branży przekonują, że pompa ciepła to nawet 80 proc. oszczędności zużycia energii końcowej, a jak duże ma to znaczenie świadczy według nich fakt, że w Polsce 57 proc. zużycia energii końcowej to ogrzewanie i chłodzenie, a udział energii elektrycznej wynosi jedynie 20 proc.

Pompy ciepła mają też być jedną z recept na tzw. niską emisję - w Polsce główne źródło najbardziej uciążliwych zanieczyszczeń, jak tzw. pyły zawieszone. Mamy ok. 5 mln kotłów i pieców węglowych w budynkach, korzystających głównie z węgla ze wschodu - podkreślał Lachman.

Prezes Instytutu Energetyki Odnawialnej Grzegorz Wiśniewski przypomniał z kolei, że w Polsce 50 proc. ciepła do ogrzewania pomieszczeń i wody użytkowej powstaje z węgla, a średnia UE to 5 proc. Zaznaczył, że w celach klimatycznych UE na 2030 r. 40 proc. redukcja emisji CO2 nie będzie dotyczyć jedynie instalacji z systemu ETS, czyli o mocy powyżej 20 MW, ale całości emisji. To oznacza również konieczność zmniejszenia emisji przez małe kotłownie i gospodarstwa domowe, odejście od używania przez nie niskiej jakości węgla - podkreślał Wiśniewski. Rozpowszechnienie nowych źródeł ciepła to więc nie tylko realizacja celów klimatycznych, ale i mniejszy import węgla i gazu - zaznaczył.

Marek Miara z niemieckiego Instytutu Fraunhofera przypomniał z kolei, że dokument KE z maja 2014 r. - Europejska Strategia Bezpieczeństwa Energetycznego - wymienia osiem głównych filarów tego bezpieczeństwa, a w trzech z nich jest mowa o ulepszeniu systemów ogrzewania i przyspieszeniu przejście na odnawialne źródła (OZE) ciepła.

Dyrektor departamentu OZE w Ministerstwie Gospodarki Janusz Pilitowski przypomniał z kolei, że przepisy dot. instalatorów w polskim prawie funkcjonują już ponad rok, a sektor "zielonego" ciepła rozwija się szybciej niż planował rząd. Podkreślił, że Polska jest drugim krajem w UE pod względem powierzchni kolektorów słonecznych. Model ich finansowania można by przenieść na pompy ciepła, oczywiście z uwzględnieniem dostępnych środków finansowych - ocenił Pilitowski.(PAP)