Obama zapowiedział, że podejmowane są kroki mające wzmocnić ochronę Amerykanów przed ebolą. Prezydent zaliczył do nich dodatkowe szkolenia i instrukcje dla lekarzy oraz pracowników ochrony zdrowia, które mają na celu uświadomienie im zagrożenia i zapoznanie ich z procedurami postępowania w wypadku wykrycia osoby zarażonej. Opracowywane są też dodatkowe procedury kontroli pasażerów na lotniskach.

Według Reutera, Biały Dom, jak dotychczas, nie rozważał zakazu podróży do i z Afryki Zachodniej do USA.

Prezydent ocenił, że reakcja społeczności międzynarodowej na rozwój epidemii jest niewystarczająca. W rozmowie z dziennikarzami po naradzie z czołowymi funkcjonariuszami rządu USA zaangażowanymi w walkę z wirusem, Obama oświadczył, że zamierza nasilić naciski na "niektóre duże kraje" aby zwiększyły pomoc dla krajów Afryki Zachodniej walczących z epidemią eboli. Nie sprecyzował o jakie kraje chodzi.

W niedzielę 5 października 2014 poinformowano, że pierwszy pacjent, u którego w USA wykryto zakażenie wirusem ebola, jest w stanie krytycznym. Choroba u pochodzącego z Liberii Thomasa Duncana rozwinęła się już po jego przybyciu do Ameryki. W odosobnieniu z własnej woli przebywa również 100 innych osób, które przypadkowo lub pośrednio zetknęły się z Duncanem.

Według najnowszych danych Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) na gorączkę krwotoczną, wywołaną przez rozwijającą się od kilku miesięcy epidemię, zmarło na całym świecie prawie 3,5 tysiąca osób, a 7,5 tysiąća zostało zainfekowanych. (pap)