O wycofaniu pozwu poinformował rzecznik Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie sędzia Stanisław Sielski.

W czwartek 18 maja 2017 roku przed Sądem Apelacyjnym w Rzeszowie miał się rozpocząć ponowny proces cywilny szpital Pro Familia przeciwko Jackowi Kotuli i Przemysławowi Syczowi, którzy w 2014 roku zorganizowali kilkanaście pikiet, zarzucając szpitalowi zabijanie chorych, nienarodzonych dzieci. Ponowny proces miał się toczyć od nowa, bo Sąd Najwyższy w lutym uchylił wyrok SA w Rzeszowie nakazujący działaczom przeprosiny.

Dyrektor szpitala Radosław Skiba zapytany o powód wycofania pozwu odpowiedział: "Mamy tak dużo innych aktywności, że szkoda nam czasu i energii na chodzenie po sądach".

Kotula i Sycz zorganizowali pikiety po tym, jak jedna z położnych ze szpitala ujawniła łamanie sumień położnych asystujących w farmakologicznych aborcjach.

Uczestnicy pikiet prezentowali transparenty i plakaty z wizerunkami ludzkiego embriona i napisem „Ratuj mnie”; wzywali szpital do zaprzestania przeprowadzania aborcji, jakie szpital wykonywał z powodu wad płodu lub zagrożenia życia matki, i uszanowania sumień położnych. Na plakatach były też napisy: "W szpitalu Pro-Familia zabijają dzieci z zespołem Downa", "Pro-Familia wspiera prawo do aborcji".

Szpital utrzymywał, że zabiegi wykonywane są zgodnie z prawem, ze wskazań medycznych, w przypadkach gdy dziecko ma wady wykluczające samodzielne życie. Uznał, że stwierdzenia o zabijaniu dzieci podważają zaufanie do szpitala, krzywdzą lekarzy i szpital, i pozwał działaczy ruchu obrony życia do sądu z powództwa cywilnego.

Sąd Okręgowy w Rzeszowie uznał, że działacze organizując pikiety i ogłaszając, że w placówce zabijane są dzieci, naruszyli dobre imię szpitala i nakazał im między innymi zamieścić w trzech lokalnych dziennikach ogłoszenia z przeprosinami, zaprzestać organizacji pikiet. Obaj pozwani się odwołali od wyroku uznając, że zamieszczenie ogłoszeń z przeprosinami byłoby przyznaniem się do winy.

 [-DOKUMENT_HTML-]

 

Sąd Apelacyjny w Rzeszowie nieznacznie zmienił wyrok na korzyść pozwanych – uznał co prawda, że naruszyli oni dobre imię szpitala, ale nakazał umieszczenie przeprosin tylko w "Gazecie Wyborczej", zmienił też postanowienie w sprawie zakazu działalności. Na to orzeczenie skargę kasacyjną do SN złożyli pełnomocnicy pozwanych - prawnicy Ordo Iuris, a SN uchylił ten wyrok i nakazał SA ponowne rozpoznanie sprawy.

Szpital Pro Familia w Rzeszowie wytoczył Jackowi Kotuli i Przemysławowi Syczowi także proces karny.

Sąd Okręgowy w Rzeszowie w grudniu 2015 roku po odwołaniu od wyroku I instancji uniewinnił ich od zarzutu zniesławienia za pomocą środków masowego przekazu. Sąd stwierdził, że szpital, w szczególności korzystający z pochodzących z podatków środków NFZ, powinien liczyć się z krytyką dokonywania w nim aborcji, która jest tematem debaty publicznej. Oskarżeni nie dopuścili się zatem zniesławienia szpitala, a ich ostra, czasem wstrząsająca kampania, nie przekroczyła granicy wolności słowa.

W szpitalu Pro Familia nie dokonuje się już aborcji, wszyscy ginekolodzy skorzystali z klauzuli sumienia, odmawiając uczestniczenia w zabiegach.(pap)