"Cieszymy się, że opozycja dostarczyła nam kolejnej okazji, aby rozmawiać o systemie ochrony zdrowia, przedstawiać nasze argumenty i bronić ministra Arukowicza, którego broni nie tylko koalicja, ale i dokonania ostatniego roku" - powiedział w czwartek Graś w TVP Info.

Przyznał, że system ochrony zdrowia nadal wymaga naprawy, nadal zdarzają się kolejki do lekarzy i problemy w szpitalach, ale - według niego - "działania ministra Arłukowicza mają służyć temu, by szpitale np. nie zadłużały się".

"Stąd pomysły regionalizacji NFZ, które pozwolą bardziej racjonalnie wykorzystywać środki, wymierne oszczędności, jeśli chodzi o politykę lekową" - dodał rzecznik rządu.

Dodał, że w 2012 r. po raz pierwszy mieliśmy sytuację, w której "na początku grudnia 98 proc. kontraktów było podpisanych".
"Stąd wziął się pomysł opozycji na wotum nieufności wobec ministra Arłukowicza, która spodziewała się, że przełom roku tradycyjnie będzie okresem walki o kontrakty, zamieszania i protestów w służbie zdrowia, a nic takiego nie miało miejsca" - mówił Graś.

"Oczywiście nie jest idealnie, wiele rzeczy trzeba poprawić, ale nad tym pracujemy" - dodał.

W ocenie rzecznika rządu, nominacja Arłukowicza na ministra zdrowia to była dobra decyzja. "Były trudne początki, ale minister Arłukowicz jest mniej ministrem medialnym, ale z ogromnym zaangażowaniem i determinacją, często pod prąd grup opiniotwórczym lekarzy, profesorów, lobby farmaceutycznemu, odważnie działa" - ocenił Graś.

PiS zarzuca Arłukowiczowi m.in. "fatalną politykę zdrowotną państwa", wskazuje w swym wniosku na dezintegrację systemu opieki zdrowotnej, rosnące kolejki do świadczeń i utrudnienia w dostępie do leków.

Poparcie dla wniosku PiS deklarują również pozostałe kluby opozycyjne: Ruch Palikota, SLD i Solidarna Polska. Bronić ministra zamierza koalicja rządząca. W sejmowej debacie weźmie udział premier Donald Tusk, który - jak mówił rzecznik rządu Paweł Graś - m.in. z tego powodu zrezygnował z udziału w 43. Światowym Forum Ekonomicznym w szwajcarskim Davos.
Sejm wyraża wotum nieufności wobec ministra większością ustawowej liczby posłów (czyli 231 głosami). Broniąca ministra koalicja PO-PSL ma w Sejmie 235 głosów. (PAP)