Do postrzelenia doszło w poniedziałek 14 lipca 2014 wieczorem w szpitalu, gdzie mężczyzna przebywał po operacji. Mężczyzna wyrwał sobie dreny i uciekł z oddziału do pomieszczeń kuchennych, gdzie znalazł dwa noże. Policjanci oddali strzały, gdy mężczyzna zaczął ich atakować. Po zajściu pacjent z ranami postrzałowym uda i miednicy trafił na salę operacyjną. W nocy z poniedziałku na wtorek zmarł.

Jak poinformowała we wtorek 15 lipca 2014 zastępca prokuratora rejonowego w Rudzie Śląskiej prokurator Małgorzata Wasielke-Podleszańska, postępowanie wszczęto w sprawie ewentualnego przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy i nieumyślnego spowodowania śmierci, a jednocześnie czynnej napaści na funkcjonariuszy.

- Przesłuchiwane są wszystkie osoby, które mogą mieć istotne dla sprawy informacje, uzyskana została dokumentacja medyczna z leczenia tego pacjenta - jest dostarczana do zakładu medycyny sądowej w Katowicach, na środę rano została też wyznaczona sekcja zwłok - relacjonowała prokurator Wasielke-Podleszańska.

Jak zaznaczyła, wstępne wyniki sekcji będą znane zapewne jeszcze w środę 16 lipca 2014, jednak biegli mogą uznać za potrzebne dodatkowe specjalistyczne badania. Sekcja ma wykazać przede wszystkim, co było bezpośrednią przyczyną zgonu. Prokurator zastrzegła, że dokładne informacje o przebiegu wieczornego zdarzenia w szpitalu zostały na razie objęte tajemnicą śledztwa.

Według wcześniejszej relacji rzecznika śląskiej policji podinspektora Andrzej Gąski 56-latek przebywał w szpitalu po zabiegu operacyjnym. W poniedziałek wieczorem wyrwał sobie dreny i wybiegł z oddziału, wybijając po drodze ręką szybę w drzwiach. Uciekł do pomieszczeń kuchennych, gdzie znalazł dwa noże.

Jak mówił rzecznik, swoim zachowaniem zaczął zagrażać personelowi i pacjentom. - Policjanci wezwali go do odrzucenia noży i podporządkowania się ich poleceniom. Efekt był jednak przeciwny - pacjent zaczął zachowywać się jeszcze bardziej agresywnie - relacjonował Gąska.

Funkcjonariusze dwukrotnie użyli gazu obezwładniającego, a potem pałki. Nie przyniosło to rezultatu. Gdy mężczyzna zaatakował policjanta, rzucając się w jego stronę z nożami, drugi funkcjonariusz strzelił, raniąc go w udo. Nie powstrzymało to atakującego. Padł drugi strzał, w miednicę. Dopiero wówczas obezwładnienie 56-latka było możliwe.

Jak zaznaczył Gąska, mężczyzna został natychmiast przewieziony na salę operacyjną.
- O godzinie 2.30 dostaliśmy informację, że pacjent zmarł- mówił policjant, dodając, że odniesione rany "nie wydawały się specjalnie zagrażające życiu".

Jak dodał, śledczy – oprócz przyczyny zgonu - będą najpewniej starali się wyjaśniać powody agresywnego zachowania mężczyzny. 56-latek był mieszkańcem Rudy Śląskiej, nie był wcześniej notowany przez policję.

Podczas wtorkowego briefingu p.o. zastępcy dyrektora rudzkiego szpitala Adam Furmaniuk uściślił, że 56-latek był pacjentem oddziału chirurgicznego. Lekarz nie podał, w jakich okolicznościach pacjent trafił do szpitala, jakie było jego wcześniejsze zachowanie, a także czy w poniedziałek wieczorem mógł być np. pod wpływem leków. Podkreślił, że podczas zdarzenia „zostały zachowane wszelkie procedury bezpieczeństwa”, między innymi wezwano policję.

- Jesteśmy wstrząśnięci, dlatego że przede wszystkim myśleliśmy o niebezpieczeństwie, jakie wynikało z tej sytuacji. Było ewidentne zagrożenie życia i zdrowia pacjentów oraz personelu medycznego - zaznaczył Furmaniuk. Dodał, że tylko dzięki przybyciu policji nie było żadnych ofiar wśród pacjentów.

Analizą zdarzenia - poza policją i prokuraturą - ma zająć się szpitalny zespół ds. zdarzeń niepożądanych.(pap)