Środa 4 października 2017 roku to trzeci dzień protestu głodowego lekarzy rezydentów, który prowadzony jest w hallu głównym Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Warszawie. Głoduje około 20-30 osób, leżą na karimatach, pod dużym transparentem z napisem "Protest głodowy medyków".

Tego dnia wieczorem przedstawiciele protestujących pojechali do centrum Dialog na spotkanie z przedstawicielami rządu.

Jarosław Biliński, wiceprzewodniczący Porozumienia Rezydentów OZZL, lekarz rezydent hematolog, powiedział, że głodówka jest bezterminowa.
- Terminem jej zakończenia jest albo taki stan zdrowia któregoś z naszych przedstawicieli, że będzie trzeba ją zakończyć, bo będzie niebezpiecznie, albo porozumienie - podkreślił.

Jak poinformował Biliński, lekarz, który opiekuje się protestującymi, stwierdził, że kilka osób musiało już przerwać głodówkę.
- Spadło im ciśnienie o ponad 20 procent, to już zagraża ich zdrowiu i życiu. Ale ciągle dopływają nowe osoby. W piątek dojadą do nas kolejni głodujący - zapowiedział.

Jak podkreślił, protestujący spotykają się "niesamowitym wsparciem".
- Lekarze specjaliści są niesamowici. Przychodzą do nas, pytają, czy czegoś potrzebujemy. Przyjeżdżają z całej Polski. Również pacjenci bardzo nas wspierają. Przychodzą z oddziałów, przychodzą z dziećmi, pytają, jak nam pomóc - relacjonował.

 [-DOKUMENT_HTML-]

Przypomniał, że głównym celem protestu jest zwiększenie finansowania ochrony zdrowia do 6,8 procenta PKB.
- Obecnie nasz system jest zadłużony na 40 mld zł - to około 2,4 procent PKB. Dziś wydajemy 4,4 procent PKB, dokładając te 40 mld zł, aby system wychodził na zero, nie zadłużał się. (...) Potrzebujemy tych 6,8 procenta. Jak najszybciej. Bo dalsze finansowanie na tak niskim poziomie generuje jeszcze większe długi - przekonywał Biliński.

Drugi cel protestujących - jak mówił - to odbiurokratyzowanie medycyny.
- Sami państwo, jako pacjenci widzicie, że lekarz pięć minut poświęca pacjentowi, a 10 minut na wypełnianie papierów. Kluczem do tego wszystkiego jest informatyzacja ochrony zdrowia. W ciągu ostatnich lat poprzednia ekipa rządząca zmarnowała 500 mln zł. Ta informatyzacja jest na bardzo niskim poziomie. Kolejna rzecz to poprawa warunków pracy i płacy. Dzisiaj lekarz ledwo podnosi głowę znad dokumentów, bo pracuje często 48 godzin - mówił przedstawiciel protestujących.

- Uda się na pewno, nie wiem, czy za tydzień, za miesiąc czy rok, ale się uda - dodał.

Pytany o wtorkową (3 października 2017) wizytę u protestujących szefa MZ Konstantego Radziwiłła, Biliński ocenił, że minister "przyszedł trochę z takim gestem wsparcia".
- Zaprosił nas dzisiaj na spotkanie. Wczoraj żadne konkrety nie były omawiane. Na tym spotkaniu (w środę) chcemy przekonać tych nieprzekonanych, że to jest inwestycja, bez której nie ruszymy do przodu. Mamy nadzieję, że zostały już wypracowane między resortami jakieś uzgodnienia, które zostaną nam przedstawione. Bez jakiejś konkretnej propozycji i pokazania nam, że rząd rzeczywiście nad tym pracuje i już wypracował nowe rozwiązania, które mają wyjść naprzeciw naszemu protestowi, to spotkanie będzie bezcelowe - powiedział Biliński.

Rezydenci zorganizowali też akcję oddawania krwi pod hasłem "Niech poleje się krew". Krwiodawcom przysługuje dzień wolny od pracy, z którego protestujący korzystali. Lekarzy wspierają przedstawiciele innych zawodów zrzeszonych w Porozumieniu Zawodów Medycznych, m.in. fizjoterapeuci, psychologowie i ratownicy.(pap)