- Z całym szacunkiem dla opinii Kościoła i Episkopatu chcę powiedzieć, że polskie prawo tworzy demokratycznie wybrany parlament, parlamentarzyści. To oni w większości zdecydują, czy to prawo będzie obowiązujące, czy też nie. Ten kompromis, który był wypracowywany przez wiele lat, do którego Polska dojrzała, zasługuje na to. Uważam się za człowieka żyjącego w wolnym kraju, który nie zabrania ludziom wolnego wyboru w tej sprawie. Metoda in vitro jest metodą, która nie jest obligiem. Jest fakultatywną propozycją. Jeżeli komuś sumienie nie będzie pozwalało na skorzystanie z tejże metody, to tej metody nie zastosuje".

Czytaj: Posłowie podzieleni w sprawie projektów ustaw dotyczących in vitro >>>

- Mam wrażenie, że tego kompromisu moi koledzy z opozycji boją się jak diabeł święconej wody. Może lepiej czują się w wiecznej walce, kłótni, spisku niż w tworzeniu prawa dla ludzi, którzy dzisiaj chcą się cieszyć macierzyństwem, ojcostwem. Mam poczucie, że nie zadano pytania tym, którzy dzisiaj tak głośno krzyczą - mówię o politykach opozycji, o politykach PiS - którzy posunęli się już do takiego absurdu, że najpierw chcieli wsadzać do więzienia tych, którzy skorzystają z tej metody, a dzisiaj w swoim projekcie mówią, będziemy pozbawiać lekarzy prawa wykonywania zawodu, jeśli będą metody in vitro stosować u pacjentek. Brakuje pytania, kto im dał takie moralne prawo, żeby mówić Polakom, jak mają żyć, ile mają mieć dzieci, kogo mają kochać. Gdzie oni mają te kwalifikacje, żeby dzisiaj dawać takie drogowskazy moralne. Może dzisiaj nie urządzajcie Polakom życia, niech korzystają z wolności, którą dała im demokracja. Niech w swoim sumieniu podejmą decyzję.(pap)