Jak powiedziała Ewa Kosowska-Korniak z biura prasowego opolskiego sądu okręgowego, prokuratura zarzuciła opolskiemu ginekologowi przeprowadzenie 18 aborcji. Miało do tego dojść w latach 2004-2006.

Śledczy wpadli na trop sprawy przy okazji przesłuchania jednej z kobiet w zupełnie innej sprawie. Kobieta zeznała, że przeprowadziła zabieg usunięcia ciąży właśnie u Romana K. Prokuratura postanowiła zbadać sprawę i na podstawie zabezpieczonej dokumentacji pacjentek z gabinetu ginekologa uznała, że w przypadku 18 kobiet mógł zostać przeprowadzony zabieg usunięcia ciąży.

Pierwszy proces, w którym oskarżony został ginekolog Roman K. oraz dwie inne osoby, zaczął się jesienią 2008 roku. Od początku toczył się za zamkniętymi drzwiami. Prokuratura domagała się wyroku w zawieszeniu i 4-letniego zakazu wykonywania zawodu. Roman K. nie przyznawał się do winy.

W listopadzie opolski sąd uniewinnił ginekologa i pozostałe osoby zasiadające z nim na ławie oskarżonych. Wrocławski Sąd Apelacyjny uznał jednak w kwietniu, że sąd pierwszej instancji błędnie ocenił materiał dowodowy, bo uznał, że aborcji dokonywano ze względów medycznych. Tymczasem - według sądu apelacyjnego - część kobiet miała zeznawać, że świadomie zdecydowała się na usunięcie ciąży. Dlatego sędziowie uznali, że 13 z 18 w sumie zarzutów należy rozpatrzyć raz jeszcze.

Sprawa znów toczy się z wyłączeniem jawności.
(PAP)