- Nowy implant wszczepiliśmy trzem pacjentom z częściową głuchotą. Mamy nadzieję, że za kilka miesięcy, najpóźniej do końca 2015 roku, urządzenie tego rodzaju będziemy mogli wszczepiać już wszystkich pacjentom z częściowo zachowanym słuchem - powiedział szef Centrum oraz dyrektor Instytutu Fizjologii i Patologii Słuchu w Kajetanach profesor Skarżyński.

Specjalista twierdzi, że jest to kolejny przełom w rozwoju tej jednej z najnowocześniejszych na świecie technologii, jaką są implanty ślimakowe. Dotychczas miały one tę wadę, że choć poprawiały słuch ludziom z częściową głuchotą, to nie mogli oni być poddawani badaniom diagnostycznym z użyciem rezonansu magnetycznego. Tego rodzaju aparaty wytwarzają silne pole magnetyczne, których natężenie w niektórych z tych urządzeń sięga aż 3 tesli (3T).

- Umieszczony w nim implant może zostać całkowicie zniszczony grożąc jednocześnie uszkodzeniem tkanek pacjenta – powiedział profesor Skarżyński. Wymaga to wtedy przeprowadzenia kolejnej operacji i jego wymiany.

Czytaj: Wciąż mamy przed sobą wiele nowych wyzwań >>>

Implant ślimakowy składa się z dwóch części. Jedna jest wewnętrzna i wszczepiana pod skórę; składa się z elektrody ślimakowej, procesora sygnałowego, cewki indukcyjnej i małego magnesu. Magnes ten pozwala przymocować zewnętrzną część implantu, umieszczaną za uchem na skórze (tuż nad jego częścią wewnętrzną). Ona również zawiera cewkę indukcyjną, mały magnes oraz procesor mowy. Znajduje się w obudowie, w której umieszczone są mikrofony i baterie zasilające.

- Silne pole magnetyczne wytwarzane podczas pracy rezonansu skierowane jest wzdłuż tunelu, w którym znajduje się pacjent i wymusza na tym małym magnesie ustawienie w kierunku działającego na niego pola skanera – wyjaśnia dr inż. Tomasz Wolak ze Światowego Centrum Słuchu. Działająca na niego siła jest ta duża, że wyskakuje on z „kieszonki”, w której się znajduje i może przemieścić się pod skóra poza implant, doprowadzając do jego uszkodzenia.

Według dr Wolaka, badanie rezonansem magnetycznym musiałoby być wykonane w słabym polu magnetycznym (poniżej 0,5 tesli), co obniża jakość otrzymywanych obrazów. Albo implant przed badaniem trzeba usunąć, a potem ponownie wszczepić, co z kolei naraża pacjenta na kolejne zabiegi.

Nowa generacja implantów ślimakowych wykorzystuje samorotujący się magnes, który po umieszczeniu w pola magnetycznym może w swojej kieszonce się obrócić w stronę głównego pola magnetycznego. Siła oddziaływania na niego jest znacznie mniejsza.

- Pacjent wyposażony w takim implant będzie mógł w pełni korzystać z nowoczesnych systemów obrazowania przy użyciu rezonansu magnetycznego bez konieczności ingerencji chirurga – podkreśla profesor Skarżyński. Pozwoli to wykrywać zmiany nowotworowe, naczyniowe i pourazowe w obrębie głowy. Obniży to koszty leczenia związane z koniecznością wyjmowania magnesu podczas operacji.

W Polsce najczęściej wykorzystywane są aparaty do rezonansu o mocy do 1,5 tesli, ale coraz częściej wprowadzane są te najsilniejsze o natężeniu 3T.

Profesor Skarżyński poinformował, że nowej generacji implanty ślimakowe umożliwią śledzenie zmian zachodzących w nerwach słuchowych w samym mózgu po podaniu bodźca akustycznego oraz elektrycznego.
- W związku z tym uruchomiliśmy już pierwszy na świecie program badania drogi słuchowej po wszczepieniu nowej generacji implantów w częściowej głuchocie - dodaje specjalista.



 

Profesor Skarżyński jest pierwszym na świecie specjalistą, który w 2002 roku wszczepił implant ślimakowy pacjentowi z częściową głuchotą. Przez operacją pacjent rozumiał jedynie 15-17 procent docierających do niego dźwięków. Aparat w 100 procentach przywrócił mu rozumienie mowy. W 2004 roku specjalista po raz pierwszy na świecie wszczepił implant słuchowy również u dzieci z częściową głuchotą.

Do tej pory w Kajetanach wszczepiono 4,5 tysiąca różnego typu implantów, w tym prawie 2 tysiące tych urządzeń u pacjentów z częściowo głuchotą. W żadnym innym ośrodku na świecie nie przeprowadzono tak dużo tych operacji. (pap)