- To inicjatywa pacjentek onkologicznych dla innych pacjentek onkologicznych, taka potrzeba związana z charakterem leczenia. Niestety, chemioterapia i radioterapia, szczególnie głowy, wiąże się z utratą owłosienia, co dla kobiet jest szczególnie trudne. Stąd pomysł, żeby stworzyć kolekcję letnich nakryć głowy - kolorowych dla młodych pań, bardziej stonowanych dla pań starszych - które byłyby miękkie, wygodne, komfortowe i - mam nadzieję – twarzowe – powiedziała w czwartek, 14 lipca 2016 roku, dziennikarzom inicjatorka przedsięwzięcia Grażyna Koniorczyk. 

- Skłoniła mnie do tego choroba i wieloletnie już leczenie, które uczuliło na pewne sprawy. W ciągu tego długiego leczenia byłam już kilkakrotnie pozbawiona włosów, stąd też ten problem jest mi szczególnie bliski i wiem, jakie to duże obciążenie dla kobiet, które po raz pierwszy dowiadują się, że w wyniku chemioterapii czy radioterapii głowy stracą włosy. Mam nadzieję, że te chustki będą takim symbolem kobiecości dla pań i pozwolą im budować swoją kobiecość – dodała. 

Pani Grażyna wybrała dla siebie chustkę w wieloryby, w której po opuszczeniu szpitala wybiera się na plażę. Wśród 50 chust znalazły się również takie z motywami marynarskimi i muszlami, ale też w neutralne i stonowane wzory. 
- Ze względu na wiek pozwoliłam sobie na taką małą ekstrawagancję, stąd też jest to chustka, której raczej osoba starsza nie założy, ale mamy też kolekcję pastelową w delikatne wzornictwo, które dla pań starszych będzie na pewno dobrą alternatywą. Materiały są miękkie, przewiewne, głównie chodzi o wygodę i komfort noszenia w okresie letnim, kiedy skóra głowy szczególnie jest narażona na promienie słoneczne – dodała pani Grażyna. 

Lekarz radioterapeuta z UCK Anna Kokoszka przypomniała, że utrata włosów w trakcie leczenia onkologicznego to dla wielu chorych ogromny problem. - Może to być utrata włosów czasowa, niestety może być również trwała, może to być przerzedzenie włosów, ale też łysienie plackowate. Dla kobiet zwłaszcza, dla których włosy są często jednym z atrybutów kobiecości, jest to tragedia. Jest to traktowane jako oszpecenie, utrata atrakcyjności i powoduje spadek poczucia własnej wartości, często prowadzi do obniżenia nastroju, a nawet do depresji. Te piękne, kolorowe chusty są w tym momencie nie tylko smutną koniecznością, ale mogą być też przyjemnością dla pacjentek – zakładając je, przeglądając się w lustrze, kobieta może znowu poczuć się piękna – powiedziała Anna Kokoszka. 

Podkreśliła, że szczególnie w trakcie radioterapii, jeżeli dotyczy obszaru głowy, skóra jest bardzo wrażliwa i podatna na mikrourazy, nie można jej też opalać, w związku z tym materiał, z jakiego chusta jest wykonana, musi być w 100-procentach naturalny i z odpowiednimi atestami. 

- Inicjatywę pacjentek przyjęliśmy z ogromną radością. Pacjenci, którzy trafiają do nas zwykle przebywają u nas długo – czasem jest to tylko tydzień, ale czasem to nawet 8 tygodni. Pobyt w szpitalu wiąże się z wieloma ograniczeniami, wiąże się z tym, że pacjenci są często po prostu znudzeni samym pobytem. Koncentrują się wtedy na swojej chorobie, na rokowaniu, często te myśli są po prostu smutne. Wszelkie akcje, które powodują, że pacjenci mogą się od własnych problemów oderwać, skoncentrować się na jakimś wyzwaniu, są niezwykle cenne - powiedziała lekarka. 

Pierwszych 50 chustek według projektu pacjentek uszyła szpitalna krawcowa. Planowana jest kolejna seria, być może z motywami jesiennymi. Pomoc w szyciu zadeklarowały również członkinie Stowarzyszenia Amazonek „Relaks” z Rudy Śląskiej. (pap)