Prezes NFZ Jacek Paszkiewicz w połowie 2010 r. odwołał Łukawieckiego ze stanowiska. Zarzucił mu m.in., że wydał zgodę na realizację programu leczenia bólu w szpitalach województwa opolskiego i tym samym naraził NFZ na szkodę w wysokości 770 tys. zł.

W grudniu 2011 r. prokuratura w Opolu uznała, że nie potwierdził się żaden z zarzutów wysuwanych przez Paszkiewicza i umorzyła postępowanie. Śledczy już w październiku 2010 r. odmówili wszczęcia postępowania. Sąd Rejonowy w Opolu nakazał jednak sprawdzić dodatkowe wątki. Prokuratura postępowanie wznowiła i ponownie je zamknęła. Na tę decyzję zażalenie złożył prezes NFZ. Jego zdaniem opolscy śledczy pobieżnie ocenili materiał, nie wyjaśnili wszystkich okoliczności sprawy i m.in. nie przesłuchali wszystkich świadków.

W środę opolski Sąd Okręgowy uznał, że decyzja prokuratury o umorzeniu postępowania była prawidłowa. „Po analizie materiału dowodowego sąd uznał, że stanowisko prokuratury w tej sprawie jest w pełni uprawnione” - uzasadnił sędzia Robert Mietelski.

Podczas posiedzenia sądu prokurator Hanna Wieloch-Zapotoczna powiedziała, że przesłuchanie dodatkowych osób nie wniosłoby nic do sprawy - zmierzałoby do przedłużania postępowania i zwiększania kosztów. "Jeśli działania dyrektora Łukawieckiego rozpatrywać przez pryzmat interesu publicznego, to trzeba uznać, że działał w jego imieniu działając na rzecz pacjentów" - dodała.

Kazimierz Łukawiecki w rozmowie w PAP zapewnił, że nie miał cienia wątpliwości co do tego, że taką właśnie decyzję podejmie i prokuratura i sąd, bo nie miał i nie ma sobie nic do zarzucenia w związku z pełnieniem funkcji dyrektora opolskiego oddziału NFZ. Zapowiedział, że wraz z prawnikiem przygotowuje pozew przeciwko szefowi NFZ.

„Przez ostatnie półtora roku byłem nękany. Prezes Paszkiewicz stosował wobec mnie rodzaj publicznego mobbingu sugerując, że dopuściłem się malwersacji i przekrętów. Czas teraz, bym powalczył o swoje dobre imię” - stwierdził Łukawiecki. Dodał też, że skonsultuje z prawnikiem, czy nie wnioskować o przywrócenie siebie na stanowisko dyrektora NFZ w Opolu.

Rzecznik Narodowego Funduszu Zdrowia Andrzej Troszyński zastrzegł, że NFZ nie skomentuje wyroku sądu. Co do ewentualnego wniosku o przywrócenie Kazimierza Łukawieckiego na stanowisko dyrektora oddziału wojewódzkiego NFZ Troszyński stwierdził, że obsada stanowiska „jest z ustawowego upoważnienia kompetencją prezesa NFZ”. Dodał też, iż "Paszkiewicz miał i ma uzasadnione zarzuty dotyczące zarządzania przez dyrektora Łukawieckiego finansami opolskiego NFZ”, a „część tych zarzutów była oparta na wynikach przeprowadzanych w opolskim oddziale kontroli”.

Prezes NFZ odwołał dyrektora opolskiego NFZ Kazimierza Łukawieckiego w połowie 2010 r., co wzbudziło duże protesty wśród lekarzy, pielęgniarek, oraz pacjentów i polityków różnych opcji.

Paszkiewicz zarzucił Łukawieckiemu, że jako dyrektor opolskiego NFZ wydał zgodę na realizację programu leczenia bólu w szpitalach woj. opolskiego, czym miał narazić NFZ na szkodę w wysokości 770 tys. zł; zgodził się na indywidualne rozliczenie leczeń (zarzut wskazywał na 27 przypadków) za łączną kwotę 382 tys. zł oraz w sposób nieuzasadniony zawyżył stawki ryczałtu dobowego w szpitalnych oddziałach ratunkowych, co miało narazić NFZ na straty rzędu 1,3 mln zł. Paszkiewicz stwierdził też, że Łukawiecki nadużył uprawnień zawierając umowy w zakresie położnych podstawowej opieki zdrowotnej opiewające na kwotę ponad 493 tys. zł.(PAP)