Dla przykładu gazeta wymienia Szpital Specjalistyczny Świętej Zofii w Warszawie, który od dłuższego czasu nie otrzymuje pieniędzy za porody wcześniacze, transfuzje krwi, operacje i inne zabiegi wykonywane w przypadku dzieci przewcześnie urodzonych.

Lekarze alarmują, że jeśli sytuacja się nie zmieni, pacjenci będą czekać na niektóre operacje i zabiegi w kolejkach. Albo dopłacać z własnej kieszeni. Brzmi to tym bardziej absurdalnie, że chodzi o dzieci urodzone np. kilka tygodni przed terminem, czyli w sytuacjach, których po prostu nie da się zaplanować, ani przewidzieć.

- W kwestii nadwykonań nic się nie zmieniło. Obie strony - szpital i płatnika - obowiązuje zawarta w podpisanym kontrakcie wartość umowy na cały rok. Dopiero po zakończonym roku płatnik może podjąć ze świadczeniodawcą rozmowy odnośnie do zgłoszonych nadwykonań, skomentował w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" Andrzej Troszyński z NFZ. (pap)