Duszność, szczególnie podczas wysiłku fizycznego, jest oprócz kaszlu jednym z głównych objawów przewlekłej obturacyjnej choroby płuc (POChP). Jednak wciąż mało osób wie o tym schorzeniu. Duszność bardziej kojarzona jest z niewydolnością serca i brakiem kondycji, która pogarsza się wraz z wiekiem. Tymczasem może ona występować podczas zwykłych czynności, takich jak wchodzenie po schodach, mycie się oraz ubieranie. 

- Wiele osób, które mają stwierdzoną POChP, mówi, że wydawało się im, że się zestarzały. Brak specyficznych objawów utrudnia dotarcie do lekarza i opóźnia właściwe rozpoznanie choroby. Co więcej, dolegliwości te są już obecne we wczesnych stadiach choroby. Oznacza to, że nie trzeba mieć zaawansowanej choroby, żeby odczuwać jej objawy – podkreśla kierownik Kliniki Pulmonologii Ogólnej i Onkologicznej Uniwersytetu Medycznego w Łodzi prof. Adam Antczak. 

POChP mimo licznych kampanii edukacyjnych jest wciąż słabo rozpoznawalna. Według prezesa Polskiej Federacji Stowarzyszeń Chorych na Astmę, Alergię i POChP dr Piotra Dąbrowieckiego, w Polsce cierpi na nią około 2 mln Polaków, ale tylko u 400 tys. została dotąd wykryta. A jest to najczęstsza choroba płuc u osób po 40. roku życia (u osób młodszych, przed czterdziestką, dominują alergie i astma). 

Wczesne wykrycie POChP ma kluczowe znacznie dla powodzenia leczenia. Nie można tej choroby wyleczyć ani cofnąć. - Leczenie POChP oznacza przede wszystkim zatrzymanie postępu choroby i poprawienie jakości życia – podkreśla profesor Antczak. 

Dr Dąbrowiecki uważa, że schorzenie to zniszczy chorego, jeśli nie zostanie w porę wykryte i nie będzie odpowiednio leczone. Średnio skraca życie o 10-15 lat i skazuje chorego na cierpienia powodowane dusznością i kaszlem przy najmniejszym nawet wysiłku. 
- Niestety, chorzy błędnie oceniają swój stan zdrowia, 40 procent osób z ciężką dusznością sądzi, że jest ona jedynie lekka lub co najwyżej umiarkowana - zwraca uwagę dr Dąbrowiecki. Najlepszym sposobem na wykrycie POChP jest zatem badanie spirometryczne. Ocenia ono objętość i pojemność płuc oraz przepływy powietrza w płucach i oskrzelach w różnych fazach oddychania. 

Zdaniem profesora Antczaka odpowiednie leczenie zmniejsza u chorego duszność i łagodzi kaszel, lepiej toleruje on wysiłek i ma mniej zaostrzeń choroby, co przekłada się na lepszą jakość życia. - Niektóre leki mogą nawet wydłużyć życie pacjenta. Trzeba mieć jednak świadomość, że uszkodzone płuca i utrata wentylacji są nieodwracalne – podkreśla. 

Poza leczeniem farmakologicznym ważna jest aktywność fizyczna. - Należy zachęcać chorych do codziennego umiarkowanego wysiłku, co zapewnia lepszą jakość życia i może je wydłużyć - uważa profesor Antczak. Jego zdaniem, nawet kiedy pacjent się dusi i bardzo źle toleruje wysiłek, powinien się starać podejmować aktywność fizyczną. 

- Najważniejsze jest jednak rzucenie palenia papierosów, bo to dym papierosowy odpowiada za 90 proc. przypadków zachorowań na przewlekłą obturacyjną chorobę płuc – podkreśla profesor Antczak. Nikotynizm jest głównym czynnikiem ryzyka tej choroby i od zerwania z tym nałogiem powinno rozpoczynać się leczenie. Najlepiej, gdy palaczowi uda się pozbyć nałogu jeszcze przed 40. rokiem życia. (pap)