W czwartek 1 czerwca 2017 roku, w Dniu Dziecka, przed gmachem resortu zdrowia fundacja zorganizowała konferencję prasową.

- Dane te pochodzą ze sprawozdań z wykonania ustawy aborcyjnej, składanych przez rząd Sejmowi - poinformował Dzierżawski.

Dodał, że w jego opinii odpowiedzialny za tę sytuację jest Stanisław Radowicki, krajowy konsultant w dziedzinie ginekologii i położnictwa, za którego kadencji liczba dokonywanych aborcji znacząco wzrosła - ze 159 w 2002 roku do 1040 w 2015 roku. Członkowie fundacji domagają się dymisji Radowickiego. W tej sprawie fundacja stworzyła petycję adresowaną do ministra zdrowia Konstantego Radziwiłła, którą można podpisać na stronie www.ratujdzieci.pl.

Dzierżawski poinformował, że fundacja nawiązała korespondencję z ministerstwem zdrowia, z której wynika, że resort nie ma kontroli nad procedurą aborcji w polskich szpitalach.
- Z pisma podpisanego przez ówczesnego wiceministra zdrowia Jarosława Pinkasa wynika, że nie ma żadnych ograniczeń czasowych w wykonywaniu aborcji eugenicznej, można jej dokonywać do ostatniego dnia ciąży. Pan minister ma świadomość, że w wyniku aborcji rodzą się żywe dzieci i zostają pozostawione bez pomocy, aby umarły i uważa, że to jest w porządku - powiedział Dzierżawski. Dodał, że resort nie sprawdza trafności postawionej diagnozy, będącej wskazaniem do aborcji i nie posiada danych, w jakim procencie te diagnozy okazały się błędne.

Dzierżawski zapowiedział, że Fundacja Pro-Prawo do Życia będzie składać pozwy w sprawie szpitali, które nie zareagowały na wezwanie do przedstawienia informacji publicznej o liczbie dokonywanych w nich aborcji.
- W planach mamy skierowanie pięciu pozwów przeciwko szpitalom, między innymi w Poznaniu i Tczewie - poinformował.

Ministerstwo Zdrowia przypomniało, że wszystkie szpitale, które podpisały kontrakt z NFZ, mają obowiązek udzielania przewidzianych świadczeń "w pełnym zakresie i zgodnie z obowiązującym prawem", w tym zabiegów przerywania ciąży.

 [-OFERTA_HTML-]

 

Resort zaznaczył, że dane na temat przeprowadzanych w Polsce zabiegów przerwania ciąży są gromadzone w oparciu o sprawozdania opracowywane w związku z realizacją programu badań statystycznych statystyki publicznej na dany rok. Dane te nie obrazują liczby zabiegów przerwania ciąży w podziale na poszczególne szpitale, ponieważ zgodnie z ustawą o statystyce publicznej "dane jednostkowe identyfikowalne zebrane w badaniach statystycznych podlegają bezwzględnej ochronie, nie mogą być one publikowane ani udostępniane". Mogą one być wykorzystywane wyłącznie do celów statystycznych. "Udostępnianie lub wykorzystywanie tych danych dla innych celów niż podane w ustawie jest zabronione (tajemnica statystyczna) pod rygorem odpowiedzialności karnej" - dodało MZ.

Fundacji Pro-Prawo do Życia od lat walczy o wprowadzenie zakazu aborcji, między innymi z jej inicjatywy kierowane były do Sejmu projekty zaostrzające obowiązujące przepisy. Fundacja była zaangażowana również w ostatnią próbę zmiany ustawy, a jej przedstawiciele byli członkami komitetu "Stop aborcji", który w 2016 roku wniósł do Sejmu projekt całkowicie zakazujący i penalizujący przerywanie ciąży. W wrześniu 2016 skierowany on został do dalszych prac.

Posłowie odrzucili natomiast rozpatrywany w tym samym czasie projekt komitetu "Ratujmy kobiety", który przewidywał między innymi możliwość aborcji bez ograniczeń do 12 tygodnia ciąży. Reakcją na decyzję posłów były tzw. czarne protesty w całym kraju. Ostatecznie 6 października 2016 roku Sejm odrzucił również projekt komitetu "Stop aborcji".(pap)