Pacjenci, którym w tym roku nie udało się dostać do specjalisty lub uzyskać rozsądnego terminu zabiegu i liczą, że rok przyszły będzie lepszy, muszą pozbyć się złudzeń: kolejki nie zmaleją, a w wielu wypadkach będą dłuższe.

Dr Adam Kozierkiewicz, ekspert ds. systemów ochrony zdrowia, nie ma wątpliwości: zapowiadany dalszy wzrost bezrobocia musi odbić się na finansach NFZ, a tym samym na dostępności leczenia.

Bolesław Piecha, przewodniczący Sejmowej Komisji Zdrowia, bije na alarm: w przyszłym roku dojdzie do dantejskich scen, bo szpitale, nie widząc innego wyjścia, będą likwidować nierentowne oddziały.

Ale urzędnicy NFZ nie widzą powodu do obaw. "Mimo mniejszej ściągalności składki nie zakładamy w przyszłorocznym budżecie ograniczenia dostępności świadczeń" – zapewnia Aleksandra Kwiecień z biura prasowego małopolskiego oddziału funduszu. (PAP)

tpo/