Minister zdrowia Bartosz Arłukowicz powiedział w środę 15 kwietnia 2015 na konferencji prasowej, że dzięki obowiązującej od 2012 roku ustawie refundacyjnej udało się zbudować mechanizm negocjacji cen przez ekspertów resortu zdrowia z producentami, dzięki czemu "leki w Polsce są właściwie najtańsze w Europie".

Przyznał, że niektórym przedsiębiorcom bardziej opłaca się kupić leki w Polsce po niskiej cenie i sprzedać je za granicą po cenie niekiedy kilkukrotnie wyższej niż ceny osiągane w wyniku negocjacji.
- Ten proces trzech lat negocjacji spowodował obniżenie cen leków, dlatego była potrzebna ta ustawa, która dzisiaj ogranicza wywóz, po to, żeby zabezpieczyć leki w wynegocjowanych niskich cenach dla naszych pacjentów - dodał Arłukowicz.

Czytaj: Wadą nowelizacji Prawa farmaceutycznego jest niewielki zakres i mała skuteczność >>>

Wiceminister Igor Radziewicz-Winnicki dodał, że wysokość marży hurtowej opisanej w ustawie refundacyjnej dotyczy leków refundowanych, czyli tych do których dokłada się państwo.

Arłukowicz przypomniał, że uchwalona w zeszłym tygodniu przez Sejm nowela Prawa farmaceutycznego wprowadza zasadę, że przedsiębiorca, który będzie chciał sprzedać lek za granicę, będzie musiał uzyskać akceptację Głównego Inspektora Farmaceutycznego.
Powiedział też, że zgodnie z nowelą apteki będą zamawiać leki z hurtowni na piśmie. Odmowę sprzedaży leku aptece hurtownia będzie musiała uzasadnić także pisemnie. Jego zdaniem spowoduje to możliwość "pełnej kontroli nad drogą tego leku od producenta do apteki".

Przyjęta w ubiegłym tygodniu nowela Prawa farmaceutycznego wprowadza procedurę kontrolowanego wywozu leków przez hurtownika. W tym celu wprowadzony został obowiązek zgłoszenia inspekcji farmaceutycznej zamiaru wywozu leku za granicę. W przypadku zagrożenia brakiem dostępności produktu leczniczego Główny Inspektor Farmaceutyczny ma mieć obowiązek zgłoszenia sprzeciw w terminie 7 dni roboczych od dnia otrzymania zgłoszenia. Hurtownik mógłby dokonać wywozu tylko w przypadku braku sprzeciwu GIF.



 

Wywóz leków bez uprzedniego zgłoszenia albo wbrew sprzeciwowi inspekcji farmaceutycznej będzie karany. Kara będzie mogła wynosić do 5 procent wartości rocznego obrotu netto.

Ustanowiono też mechanizm kontroli nad dostępnością leków - jeśli w 5 procentach aptek w danym województwie będzie brakować leku, wojewódzki inspektor farmaceutyczny będzie przekazywał tę informację głównemu inspektorowi, a ten ministrowi zdrowia, który umieści go na liście leków, które nie mogą podlegać wywozowi.

Według danych Naczelnej Rady Aptekarskiej, w polskich aptekach brakuje leków przeciwzakrzepowych, przeciwastmatycznych, kardiologicznych, stosowanych w leczeniu cukrzycy i chorób nowotworowych. (pap)