W piątek 14 marca po raz siódmy obchodzony był Światowy Dzień Snu, w tym roku pod hasłem „Sen dający wypoczynek, łatwe oddychanie, zdrowe ciało". Inicjatorem wydarzenia jest World Association of Sleep Medicine (WASM).

Dr hab. n. med. Adam Wichniak, zastępca kierownika III Kliniki Psychiatrycznej Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie podkreślił, że zaburzeń snu – zwłaszcza utrzymujących się dłużej - nie powinno się bagatelizować, ponieważ wpływają one negatywnie nie tylko na nasz wygląd i samopoczucie, ale przede wszystkim na stan zdrowia psychicznego i fizycznego.

- Już krótkotrwałe zaburzenia snu pogarszają funkcjonowanie intelektualne – obniżają zdolność koncentracji uwagi, zapamiętywania, przetwarzania informacji, czyli tzw. pamięć operacyjną, szybkość reagowania. Zaburzenia snu utrzymujące się powyżej miesiąca stanowią dodatkowo poważne zagrożenie dla zdrowia – powiedział psychiatra.

Przypomniał, że sen wpływa na regulację hormonalną organizmu. Zaburzenia snu powodują między innymi gorsze wydzielanie w organizmie hormonu wzrostu. Z tego powodu dzieci, które śpią za mało, wolniej rosną, a dorośli mają mniejszą zdolność regeneracji organizmu.  
- Człowiek, który w nocy nie wypoczywa i nie regeneruje się, wygląda też mniej atrakcyjnie - jego skóra sprawia wrażenie matowej, zmęczonej – tłumaczył Wichniak.

Dodał, że zaburzenia snu przestrajają metabolizm cukrów i tłuszczów oraz wzmagają apetyt, dlatego są czynnikiem ryzyka cukrzycy, zaburzeń lipidowych i otyłości.

Przewlekle zaburzenia snu powodują wzrost aktywności części współczulnej autonomicznego układu nerwowego, co przekłada się na ryzyko rozwoju schorzeń układu krążenia, w tym nadciśnienia tętniczego. Pogarszają też czynność układu odporności i zwiększają ryzyko infekcji.

Wichniak podkreślił, że osoby z przewlekłymi zaburzeniami snu mają podwyższone ryzyko schorzeń psychicznych. Rośnie także prawdopodobieństwo wystąpienia w starszym wieku problemów z pamięcią, czyli tzw. zaburzeń otępiennych.

- Przewlekle zaburzenia snu stanowią ponadto ogromny czynnik ryzyka uzależnień - powiedział specjalista. Osoby, które źle sypiają, chętniej sięgają po różnego rodzaju używki, jak kawa, papierosy, ale też narkotyki stymulujące, np. amfetaminę i jej pochodne. Są również narażone na uzależnienie od alkoholu (zwłaszcza mężczyźni) lub leków nasennych (przede wszystkim kobiety).

Wichniak zwrócił uwagę, że większości osób problemy ze snem kojarzą się z bezsennością, tymczasem zgodnie z Międzynarodową Klasyfikacją Zaburzeń Snu (ICSD) rozróżnia się ponad 70 różnych zaburzeń snu, które zakwalifikowano do ośmiu grup diagnostycznych.

Pierwszą i najbardziej rozpowszechnioną grupę stanowią zaburzenia snu o typie bezsenności. Okresowe problemy z zasypianiem, utrzymaniem snu i jego złą jakością ma 40-50 procent populacji. Do zaburzeń snu zalicza się też: hipersomnie, które objawiają się nadmierną sennością w ciągu dnia; zaburzenia oddychania podczas snu, czyli bezdech senny; zaburzenia snu u dzieci i młodzieży; parasomnie, polegające na tym, że podczas snu pojawiają się niepokojące i niepożądane zachowania; a także zaburzenia snu związane z nadmierną aktywnością ruchową, np. zespół niespokojnych nóg.

Kolejną ważną grupę stanowią zaburzenia rytmu okołodobowego, czyli rytmu snu i czuwania. Ostatnią, ósmą grupę stanowią inne zaburzenia snu, np. zaburzenia snu uwarunkowane czynnikami środowiskowymi.

Wichniak wyjaśnił, że zaburzenia snu, a zwłaszcza bezsenność, są na pierwszym etapie diagnozowane przeważnie przez lekarza podstawowej opieki zdrowotnej i lekarza psychiatrę. Aż 70 procent przypadków bezsenności ma bowiem związek z chorobą psychiczną lub przewlekłym schorzeniem somatycznym.

Gdy te przyczyny zostaną wykluczone, przeprowadza się diagnostykę w kierunku pierwotnych zaburzeń snu, takich jak bezdech senny, zespół niespokojnych nóg, zaburzenia rytmu okołodobowego. (pap)