Konieczność wyboru nowego zarządu powstała po czwartkowej rezygnacji marszałka Adama Matusiewicza (PO), który podał się do dymisji w związku z chaosem na śląskiej kolei, jaki powstał po przejęciu całości przewozów w regionie przez samorządową spółkę. Nieoficjalnie politycy PO potwierdzają, że Matusiewicz złożył rezygnację po "długiej i trudnej" rozmowie z szefem śląskiej Platformy Tomaszem Tomczykiewiczem, a ten konsultował sprawę z władzami partii.

W poniedziałek sejmik województwa może przyjąć uchwałę akceptującą rezygnację marszałka, nie musi jednak tego robić. Wówczas pełnienie przez niego funkcji wygaśnie z końcem miesiąca. Dymisja marszałka oznacza odwołanie całego zarządu województwa, tworzonego dziś przez przedstawicieli PO, PSL i Ruchu Autonomii Śląska. Nawet gdyby sejmik chciał ponownie powołać na członków zarządu te same osoby, konieczne byłoby nowe głosowanie. Przepisy pozwalają, by ustępujący zarząd pracował jeszcze przez maksymalnie trzy miesiące, jednak intencją śląskiej PO jest, by jak najszybciej powołać nowy zarząd.

Nazwisko osoby rekomendowanej na nowego marszałka prawdopodobnie będzie znane w piątek wieczorem, po obradach 21-osobowego zarządu regionalnego PO. W jego skład wchodzą m.in. ministrowie, parlamentarzyści i samorządowcy z Platformy; także ustępujący marszałek. Według nieoficjalnych informacji członków partyjnego zarządu, propozycja objęcia funkcji marszałka została już kandydatowi złożona. Jego nazwisko to na razie tajemnica.

Śląska prasa wśród potencjalnych kandydatów wymienia m.in. wiceministra rozwoju regionalnego i senatora Adama Zdziebłę, szefową Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska Gabrielę Lenartowicz, wiceprezydenta Sosnowca Arkadiusza Chęcińskiego oraz urzędującego wojewodę Zygmunta Łukaszczyka i szefa Górnośląskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów Jarosława Kanię. Według informacji PAP bardziej prawdopodobne kandydatury to poseł PO z Podbeskidzia Sławomir Kowalski oraz obecny przewodniczący sejmiku Andrzej Gościniak.

Przewodnicząca klubu radnych PO w śląskim sejmiku Agnieszka Kostempska uważa dyskusję o nazwiskach za przedwczesną. Potwierdza, że intencją Platformy jest, aby kandydata wybrać jak najszybciej, by podczas poniedziałkowej sesji sejmiku mógł zostać powołany.

Radna przyznała, że dyskusja podczas piątkowych obrad może dotyczyć - oprócz omówienia sytuacji związanej z chaosem na kolei i wyborem nowego marszałka - także wariantów współpracy w układzie koalicyjnym w sejmiku. Nie chciała jednak mówić o szczegółach.

Nieoficjalnie przedstawiciele władz śląskiej PO, z którymi rozmawiała PAP, wskazują, że bardzo prawdopodobna jest zmiana obecnej koalicji PO-PSL-RAŚ i zakończenie współpracy z Ruchem Autonomii Śląska. PO ma w sejmiku 22 mandaty, RAŚ 4, PSL 2. SLD ma 10 radnych, PiS 9 (jeden z tych mandatów jest obecnie wygaszony), a Solidarna Polska 1.

"Współpraca z RAŚ z reguły układała się dobrze i ten układ się sprawdzał, chociaż centrala PO nigdy nie patrzyła na nią specjalnie życzliwie. Napsuło nam to sporo krwi w Warszawie. Poza tym z czasem współpraca poszła w nie do końca dobrym kierunku; wynikało to z m.in. z niezbyt trafionego zakresu obowiązków, jaki dotychczasowy marszałek powierzył przedstawicielowi RAŚ w zarządzie" - powiedział rozmówca PAP.

Lider RAŚ Jerzy Gorzelik odpowiada w ustępującym zarządzie m.in. za sprawy kultury i dziedzictwa, edukacji, współpracy międzynarodowej i promocji. W regionie dochodziło do publicznych dyskusji m.in. na temat poświęconej Śląskowi projektowanej ekspozycji w nowym Muzeum Śląskim, która - według części środowisk - ma zanadto promować niemieckie i śląskie tradycje, kosztem polskich. Polemiki budziło też upamiętnianie niektórych śląskich rocznic czy związanych z regionem postaci oraz stosunek RAŚ do powstań śląskich. Niektóre środowiska mówiły o antypolskiej polityce w tym zakresie.

Gorzelik powiedział, że słyszał spekulacje dotyczące niekontynuowania koalicji z udziałem RAŚ, zastrzegł jednak, że nie było na ten temat żadnych oficjalnych rozmów. Jego zdaniem zmiana zarządu województwa wymaga nowych rozmów o warunkach współpracy oraz nowej umowy w tej sprawie.

"Dla nas sprawa jest jasna - możemy być w zarządzie, ale możemy być także w opozycji. Wiemy, że przez minione dwa lata niektórym nadepnęliśmy na odcisk, dla innych jesteśmy solą w oku. Pokazaliśmy, że nie będziemy jedynie przystawką" - powiedział Gorzelik. Pytany, czy przeszkodą w dalszej współpracy z PO mogą być opinie polityków Platformy z Warszawy, lider RAŚ ocenił, że gdyby regionalna PO chciała kontynuować współpracę, musi "pokazać charakter".

Dla PO alternatywą dla udziału RAŚ w koalicji jest porozumienie z SLD. W poprzedniej kadencji w sejmiku obowiązywało tzw. porozumienie techniczne, na mocy którego zarząd województwa tworzyli przedstawiciel PO, SLD i PSL. Jeden z liderów śląskiej lewicy, poseł Zbyszek Zaborowski, ocenia, że takie porozumienie byłoby możliwe także teraz, po spełnieniu przez PO programowych warunków współpracy.

"To jest możliwe, jeżeli PO przewartościuje swoje stanowisko i zdecyduje się na porozumienie służące nie wyłącznie uzyskaniu większości i obsadzeniu stanowisk, ale realizacji programu. Potrzeba fachowców zarówno do zarządzania województwem, jak i związanymi z samorządem spółkami" - wskazał Zaborowski, wśród najważniejszych wyzwań wymieniając - obok chaosu na kolei - rosnące zadłużenie województwa, sytuację służby zdrowia czy rozgrzebaną budowę Stadionu Śląskiego.

Nieoficjalnie przedstawiciele PO i SLD potwierdzają, że obecnie odbywa się "nieformalne sondowanie" możliwości współpracy. Formalnych rozmów na razie nie ma.
Kontynuację współpracy w rządzącej województwem koalicji deklaruje PSL. Lider jego regionalnych struktur, wicewojewoda śląski Stanisław Dąbrowa, powiedział, że jego partia gotowa jest nadal uczestniczyć w zarządzaniu województwem i taką deklarację złożyła Platformie. Dąbrowa ocenił, że wybór drugiego koalicjanta to wyłączna domena PO, która jest dominującą siłą w sejmiku. Ocenił, że PSL nie będzie miało wpływu na to, czy partnerem koalicyjnym będzie RAŚ czy SLD.