Ryszard Kapuściński urodził się w Pińsku, ale kiedy wybuchła wojna, jego rodzina musiała uciekać w głąb Polski. W ten sposób znaleźli się w Sierakowie, a następnie w pobliskim Izabelinie, gdzie spędzili kilka okupacyjnych lat. Po latach Ryszard Kapuściński wracał do Izabelina, gdzie mieszkali jego przyjaciele. Był gościem Izabelińskich Spotkań z Książką, spacerował po Puszczy Kampinoskiej, tutaj pracował nad ostatnimi rozdziałami „Podróży z Herodotem”.

W „Buszu po polsku” Kapuściński opisuje ucieczkę z rodzinnego Pińska na Polesiu i przybycie do Sierakowa: "Teraz, kiedy my, którzy w czasie wojny byliśmy dziećmi, wspominamy tamten czas i mówimy +ojciec+ albo mówimy +matka+, zapominamy z powodu powagi tych słów, że nasze matki były młodymi dziewczynami, a nasi ojcowie młodymi mężczyznami i że bardzo się wzajemnie pragnęli, bardzo do siebie tęsknili, chcieli ze sobą być. Moja matka też była wówczas młodą dziewczyną, więc sprzedała wszystko, co miała w domu, wynajęła furmankę i pojechaliśmy szukać ojca. Znaleźliśmy go przypadkowo. Jadąc przez wieś, która nazywa się Sieraków, matka w pewnym momencie krzyknęła do przechodzącego drogą mężczyzny: +Dziudek!+ Był to mój ojciec. Od tego dnia mieszkaliśmy razem w małej izdebce bez światła i wody…" – wspominał reporter.

Zamieszkali w Sierakowie, w Puszczy Kampinoskiej, nieopodal wsi Palmiry - miejsca, gdzie Niemcy dokonywali masowych egzekucji, głównie na więźniach Pawiaka. "Czas tu spędzony wspominam z wielkim sentymentem, choć był bardzo trudny i dramatyczny. Panował głód. Mama piekła na kuchni podpłomyki z odrobiny mąki rozprowadzonej wodą, bo brakowało nawet mleka. Pamiętam zbliżające się Święta Bożego Narodzenia 1941 roku i taką scenę: jest zima, pada gęsty śnieg, z którego nagle wyłania się wysoka postać księdza Jan Zieji, kapelana z Lasek. Ciągnął saneczki z poukładanymi kilkoma woreczkami z mąką, którą w przeddzień wigilii rozwoził do ludzi. To było wzruszające. Ksiądz chciał jakoś pomóc i właśnie w ten mróz wyprawił się, by dać nam tę odrobinę mąki na święta" - wspominał Kapuściński w sierpniu 2004 r. w wywiadzie dla lokalnej izabelińskiej gazety.

"Izabelin wspominam z jednej strony jako miejsce wspaniałych dziecięcych zabaw z rówieśnikami, a z drugiej – jako czas ogromnej biedy, niedostatku, głodu, a przede wszystkim walk, bo trzeba pamiętać, że tutaj wszędzie działała AK-owska partyzantka. Lasy patrolowała niemiecka żandarmeria. AK kampinoskie było silnym zgrupowaniem. Poza tym w lasach Kampinosu tajne ćwiczenia wojskowe i szkolenia przechodziły ugrupowania przyjeżdżające z Warszawy. Dochodziło do napiętych i tragicznych starć. Mój ojciec był nauczycielem w szkole podstawowej w Sierakowie. Należał do Grupy AK Kampinos, więc w 1943 roku, kiedy Niemcy zrobili wielką obławę, musieliśmy stąd uciekać" - dodał Kapuściński.

Sobotnie uroczystości rozpoczną się o godz. 16 w izabelińskim Centrum Kultury. Poza oficjalnym otwarciem skweru w programie uroczystości znalazły się m.in.: monodram oparty na książce Ryszarda Kapuścińskiego w wykonaniu Jolanty Olszewskiej pt. "Cesarz", pokazy filmów dokumentalnych poświęconych Kapuścińskiemu, prezentacja wznowienia książki „Kapuściński w Izabelinie i inne opowieści” pod red. Stanisława Zawiślińskiego oraz wystawa książek Ryszarda Kapuścińskiego oraz zdjęć z jego pobytu na terenie gminy Izabelin. Gościem specjalnym uroczystości będzie Alicja Kapuścińska. (PAP)