Wśród manifestujących na Placu Solidarności byli ludzie w różnym wieku: od dzieci po osoby starsze. Wielu z nich to mieszkańcy Gdańska pochodzący z Ukrainy i należący do Związku Ukraińców w Polsce, który był organizatorem akcji.

Uczestnicy przynieśli z sobą żółto-niebieskie flagi Ukrainy i biało-czerwone flagi Polski. Wiele osób pojawiło się też z flagami Unii Europejskiej oraz transparentami, na których widniały polskie i ukraińskie napisy "Ukraina to Europa”, „Wstawaj Ukraino” czy „Jesteśmy za eurointegracją”. Odśpiewano ukraiński hymn. Parę osób, które w ostatnich tygodniach były w Kijowie, podzieliło się też wrażeniami z pobytu na tamtejszym Majdanie Niepodległości.

Nedim Useinov, jeden z członków Związku Ukraińców w Polsce przemawiając do zebranych przypomniał przebieg ostatnich protestów w Kijowie. Zaznaczył, że zostały one zorganizowane „w odpowiedzi na niespodziewane zawieszenie przez rząd negocjacji o stowarzyszeniu z Unią Europejską oraz niepodpisanie umowy stowarzyszeniowej na szczycie Partnerstwa Wschodniego w Wilnie”.

Useinov przypomniał też, że uczestnicy demonstracji na Majdanie domagają się „dymisji rządu, uwolnienia zatrzymanych uczestników protestu i ukarania krwawej pacyfikacji Majdanu”. „Spełnienie tych żądań jest warunkiem podjęcia rozmów z władzą” – powiedział Useinov.

Dodał, że w niedzielę w Kijowie trwa wiec zwołany przez opozycję, która chce przestrzec Wiktora Janukowycza przed podpisaniem „dokumentów zbliżających Ukrainę do integracji z unią celną stworzoną z inicjatywy prezydenta Putina”. „Decyzja o przyłączeniu się do tych struktur przekreśliłaby europejską integrację Ukrainy i wyprowadziła na Majdan jeszcze więcej obywateli” – mówił Useinov.

„Dzisiejszy Majdan to nie tylko sposób wyrażenia europejskich aspiracji społeczeństwa ukraińskiego, to walka o godność, którą ten naród już wygrał. Dziękuję gdańszczanom i Polakom za wsparcie” – zakończył swoje przemówienie Useinov.

Jeszcze przed wiecem na Placu Solidarności, własną akcję poparcia dla Ukraińców demonstrujących w Kijowie przygotowały władze samorządowe Gdańska. Przedstawiciele miasta z prezydentem Pawłem Adamowiczem na czele udekorowali żółtymi i niebieskimi bombkami choinkę rosnącą przed greko-katolickim kościołem św. Bartłomieja. „Chcemy w ten sposób wyrazić solidarność z mieszkańcami Kijowa” – zaznaczył w rozmowie PAP Adamowicz.

Począwszy od 21 listopada, po tym jak władze Ukrainy odłożyły podpisanie umowy stowarzyszeniowej z UE, na kijowskim Majdanie trwały manifestacje, których uczestnicy domagali się natychmiastowego podpisania umowy. 30 listopada rano oddziały specjalne milicji Berkut rozproszyły przy użyciu pałek i gazu łzawiącego uczestników demonstracji. Pobito wówczas kilkadziesiąt osób, w tym dwóch obywateli Polski. Tego samego dnia późnym popołudniem w Kijowie ponownie zebrały się tłumy, które dotychczasowe hasła integracji europejskiej zastąpiły postulatami zmiany władz z prezydentem na czele. Protesty w stolicy Ukrainy trwają do dziś.

Także do dziś na Majdanie Niepodległości w Kijowie stoi - nieprzystrojony wbrew zamierzeniom kijowskiego ratusza - metalowy szkielet choinki. Zdobią go m.in. wykonane własnoręcznie hasła zwolenników zbliżenia Ukrainy z UE, ukraińskie flagi i apel: „Ukraina to Europa!”.

W piątek w Kijowie odbył się okrągły stół przedstawicieli władz z opozycją, w którym uczestniczył prezydent Wiktor Janukowycz. Zaproponował on, by uczestnicy zamieszek 30 listopada zatrzymani podczas ataku Berkuta zostali objęci amnestią. Szef państwa dał do zrozumienia, że nie ugnie się przed postulatami opozycji, domagającej się podpisania umowy stowarzyszeniowej Ukrainy z UE oraz dymisji rządu premiera Mykoły Azarowa.

W niedzielę komisarz UE ds. rozszerzenia Sztefan Fuele napisał na Twitterze, że słowa i działania władz Ukrainy odnośnie umowy stowarzyszeniowej są sprzeczne. Dodał, że konsultacje z Kijowem na temat umowy są wstrzymane.