Polska sprzeciwiała się zakazowi obrotu zarówno papierosami typu slim, jak i mentolowymi.

Jak poinformował w piątek w Luksemburgu polski minister zdrowia Bartosz Arłukowicz, zakaz sprzedaży papierosów z dodatkami aromatycznymi miałby obowiązywać dopiero po trzyletnim okresie przejściowym od wejścia w życie przepisów, aby rynki mogły dostosować się do zmian.

"W trakcie prac nad stanowiskiem Rady UE uzgodniono, że papierosy typu slim pozostaną (w sprzedaży), co było zgodne z naszymi oczekiwaniami" - dodał. "To dopiero stanowisko do negocjacji z Parlamentem Europejskim" - zaznaczył Arłukowicz.

Według niego w pracach nad nowelizacją dyrektywy tytoniowej Polska reprezentowała "dosyć wyważone stanowisko". "Rozumiejąc potrzeby z zdrowia publicznego i szkodliwość działania tytoniu, pamiętamy jednocześnie o zrównoważonym rozwoju gospodarczym" - powiedział.

Już w piątek rano, w trakcie dyskusji nad dyrektywą tytoniową na posiedzeniu Rady UE Arłukowicz argumentował, że wprowadzenie zakazu papierosów smakowych może spotkać się "z bardzo negatywnym odbiorem społecznym, w konsekwencji przełożyć się na wzrost nastrojów antyeuropejskich w Polsce, ze względu na brak zrozumienia obywateli dla regulowania przez UE takich zagadnień, jak smak papierosów".

Polska opowiadała się też za tym, by obrazki ostrzegające przed szkodliwością palenia tytoniu, były większe, niż zaproponowano w stanowisku Rady UE. Zgodnie z piątkowymi uzgodnieniami ostrzeżenia tekstowe i obrazkowe (np. fotografie chorych wskutek palenia organów) miałyby zajmować 65 proc. powierzchni opakowania papierosów; Komisja Europejska proponowała, by było to 75 proc.

Na opakowaniach wyrobów tytoniowych nie będzie można też umieszczać informacji, sugerujących mniejszą szkodliwość, np. że są to produkty "naturalne" albo "organiczne". Opakowania wyrobów tytoniowych mają być też standardowej wielkość, tak by ich atrakcyjność nie zachęcała do palenia. "Tytoń powinien wyglądać jak tytoń, a nie jak perfumy czy cukierki. Tytoń powinien też smakować, jak tytoń" - powiedział komisarz UE ds. zdrowia Tonio Borg.

Stanowisko krajów UE przewiduje, że kraje Unii będą mogły wprowadzać zakazy importu produktów tytoniowych, a także przyjmować ostrzejsze niż unijne regulacje dotyczące dodatków smakowych albo ostrzeżeń na opakowaniach, po uprzednim poinformowaniu Komisji.

Borg przyznał na konferencji prasowej, że rozumie związane z dyrektywą tytoniową obawy niektórych krajów o interesy ekonomiczne; do takich krajów należy Polska jako największy producent gotowych wyrobów tytoniowych i drugi co do ilości producent tytoniu w UE. Ale - ocenił Borg - w piątek ministrowie zdrowia przedłożyli na pierwszy plan ochronę zdrowia i życia swoich obywateli.

"Jeśli uda się zrealizować cel KE i ograniczyć liczbę palaczy tytoniu o 2 proc. przez następne pięć lat, będzie to mieć pewne negatywne konsekwencje gospodarcze. Ale nie zapominajmy o wynikających z tego korzyściach dla rządów, ale i obywateli, którzy pieniądze, przeznaczane wcześniej na papierosy, będą inwestować w inne dziedzinach gospodarki" - powiedział.

Irlandzki minister zdrowia James Reilly, który prowadził piątkowe negocjacje, powiedział, że uzgodnienia ministrów "to ważny krok w kierunku zapewnienia, by ludzie wiedzieli, co zawierają produkty tytoniowe i jaką szkodę mogą wyrządzić". "Chodzi o to, by obronić przyszłe pokolenia przed nałogiem" - dodał.

Według danych KE co roku wskutek chorób, wywołanych paleniem tytoniu umiera w UE 700 tys. osób.

Zdaniem Borga możliwe jest uzgodnienie zmienionej dyrektywy tytoniowej jeszcze w kadencji Parlamentu Europejskiego (czyli do końca maja 2014 r.). W lipcu komisja środowiska PE ma głosować nad stanowiskiem europarlamentu w sprawie nowelizacji dyrektywy tytoniowej.

Z Luksemburga Anna Widzyk (PAP)