Było to trzecie podejście sądu dyscyplinarnego do rozpatrzenia tej sprawy. Pierwotnie posiedzenie zaplanowano na 8 lipca - wówczas jednak z powodu nawałnicy pociągi z południa kraju nie dojeżdżały i jeden z sędziów nie dotarł do Warszawy. Sprawę przełożono wtedy na 11 sierpnia. Wtedy posiedzenie musiało zostać ponownie odroczone, gdyż prok. H. była nieobecna - przedstawiła zwolnienie lekarskie.

Czytaj: Szefowa Prokuratury Apelacyjnej w Rzeszowie odwołana>>>

W związku z tym w sierpniu sąd dyscyplinarny zobowiązał H. do przedstawienia swego stanowiska na piśmie i wyznaczył kolejny termin na 22 września. "Anna H. przedstawiła zwolnienie od lekarza sądowego do 30 września i zadeklarowała gotowość stawiennictwa przed sądem dyscyplinarnym oraz chęć złożenia osobiście przed sądem oświadczenia. Sąd na to przystał i na 16 października wyznaczył kolejny termin" - poinformował we wtorek PAP rzecznik prasowy PG prok. Mateusz Martyniuk.

W połowie czerwca Prokuratura Apelacyjna w Warszawie informowała, że przesłała do Sądu Dyscyplinarnego dla Prokuratorów przy Prokuratorze Generalnym wniosek o uchylenie immunitetu prok. H. Prowadzący doszli do wniosku, że zachodzi "uzasadnione podejrzenie popełnienia przez nią przestępstw o charakterze korupcyjnym i urzędniczym". We wniosku wymieniono przestępstwa przyjęcia korzyści osobistej oraz powoływania się na wpływy (za każde z nich grozi od 6 miesięcy do 8 lat więzienia), a także przekroczenia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków funkcjonariusza publicznego (zagrożone karą do 3 lat więzienia). Prokuratura nie ujawniła szczegółów zarzutów.

W końcu marca prokurator generalny Andrzej Seremet odwołał H. ze stanowiska szefowej Prokuratury Apelacyjnej w Rzeszowie. Wcześniej zgodę na jej odwołanie wydała Krajowa Rada Prokuratury. Był to pierwszy przypadek skrócenia kadencji prokuratora tak wysokiego szczebla.

Seremet zwrócił się do Krajowej Rady Prokuratury o odwołanie H., bo jego zdaniem nieprawidłowo wypełniała ona obowiązki szefa prokuratury apelacyjnej. Od zeszłego roku była ona zawieszona w czynnościach służbowych. Nieoficjalnie przyznawano wtedy, że wniosek wiąże się z prowadzonym w Prokuraturze Apelacyjnej w Warszawie śledztwem dotyczącym korupcji i powoływania się na wpływy w instytucjach przez biznesmenów z Podkarpacia. W toku śledztwa funkcjonariusze CBA przeszukali jej gabinet - nie ujawniono wyników przeszukania.

W styczniu prokuratorski sąd dyscyplinarny wszczął postępowanie dyscyplinarne w sprawie H. Funkcję szefowej rzeszowskiej prokuratury apelacyjnej pełniła od 2007 r., gdy otrzymała nominację z rąk ówczesnego ministra sprawiedliwości-prokuratora generalnego Zbigniewa Ćwiąkalskiego.

Zarzuty w jednym z głównych wątków sprawy tzw. afery podkarpackiej prowadzonym przez Prokuraturę Apelacyjną w Warszawie postawiono - jak informowano - pięciu osobom. Usłyszeli je dwaj biznesmeni z Leżajska, funkcjonariusz publiczny oraz dwóch duchownych - w tym b. proboszcz katedry polowej Wojska Polskiego.

Zarzuty im stawiane dotyczą tzw. płatnej protekcji (czyli powoływania się na wpływy w instytucjach publicznych i obietnicy załatwienia w niej sprawy w zamian za korzyść osobistą lub majątkową) i podżegania osoby publicznej do przyjęcia łapówki. Badane są "zdarzenia o charakterze korupcyjnym związanym z działalnością przedstawicieli spółki Maante z siedzibą w Leżajsku". Korzyścią majątkową miały być m.in. pieniądze i kilogramowa sztabka złota wartości blisko 130 tys. zł.

"W sprawie korupcji na Podkarpaciu mamy do czynienia z pajęczyną powiązań towarzysko-biznesowo-politycznych" - mówił na początku września szef CBA Paweł Wojtunik. Jak wówczas ujawnił w sprawach dotyczących korupcji na Podkarpaciu do tej pory zarzuty usłyszało ok. 40 osób. "Zarzuty te dotyczą różnych osób - i osób pełniących funkcje publiczne, przedsiębiorców i samych polityków" - dodawał.(PAP)