Poselski projekt do laski marszałkowskiej złożyli posłowie PO. Sejmowa komisja przeprowadziła jego pierwsze czytanie, kończąc je rekomendacją pozytywną.

Jak uzasadniał poseł Stanisław Chmielewski (PO), projekt nowelizacji zrodził się na kanwie sytuacji, w której płacowe pozwy sędziów są kierowane do sądów przeciwko prezesom sądów, podczas gdy to minister sprawiedliwości jest dysponentem tej części budżetu państwa, która dotyczy wydatków płacowych dla sędziów i pracowników wymiaru sprawiedliwości. "Trzeba więc utworzyć możliwość przystępowania ministra do procesu - w przeciwnym razem prawo ministra sprawiedliwości do właściwego wykonywania budżetu państwa staje się iluzoryczne" - argumentował.

Poselski projekt w imieniu resortu sprawiedliwości poparł wiceminister Jerzy Kozdroń. Jak wyjaśnił, nowelizacja ma pozwolić ministrowi na przystępowanie do procesów jako tzw. interwenient uboczny (czyli osoba mająca interes prawny w rozstrzygnięciu danej sprawy), ale bez konieczności wykazywania tego interesu prawnego - w przeciwieństwie do pozostałych, którzy muszą go wykazywać, a ostateczną decyzję o dopuszczalności przystąpienia do sprawy wydaje sąd orzekający. W tym wypadku przystąpienie ministra nie zależałoby od decyzji sądu.

"Patrzymy na praktykę, jaka się wytworzyła - naszym zdaniem jest ona zła. Sędziowie występują o podwyżkę wynagrodzenia do sądu, a rozpatrują to ich własne sądy - prezesi sądów nie prowadzą należytej polemiki z pozywającymi. Były sytuacje, gdy prezes sądu przyznał niesłusznie podwyżki sędziom - interweniowaliśmy, ale prezes tego nie uchylił. Boimy się, że rozumiejąc tak daleko idącą niezależność sądów, te sądy mogą wysadzić budżet w powietrze, na co minister nie będzie miał wpływu" - mówił Kozdroń.

"W postępowaniu cywilnym zasadą jest równość stron - czy to obywatel, czy minister, przed sądem cywilnym ich prawa są równe. Mamy to od 200 lat, od kodeksu Napoleona. Czemu teraz wprowadzamy jakieś uprzywilejowanie dla ministra? Protestuję przeciwko takiej kazuistyce" - mówił Ryszard Kalisz (niezrz.). Protestował też Andrzej Dera (ZP) wskazując, że gdyby tak postanowić, to na podobnych zasadach w sprawach o pensje nauczycieli można byłoby dopuszczać ministra edukacji itp.

"Minister sprawiedliwości oczywiście ma prawo dbać o budżet, ale ta nowelizacja to brak zaufania do sądów. To uznanie, że sędziowie orzekając, nie stosują prawa" - mówiła sędzia Sądu Najwyższego Katarzyna Gonera, członek Krajowej Rady Sądownictwa. Jak wskazała, sprawa wynagrodzeń sędziów i dopuszczalności podwyżek jest jeszcze nieprzesądzona, ale wkrótce SN wyda pierwsze decyzje i wówczas będzie wiadomo, czy taka praktyka - wobec której teraz protestuje MS - jest legalna. Sędzia Gonera dodała, że KRS nie zajęła w całej sprawie stanowiska, bo projekt skierowano do niej dopiero w ostatni czwartek.

W komisyjnym głosowaniu poselski projekt nowelizacji Prawa o ustroju sądów powszechnych uzyskał 9 głosów poparcia, a 5 członków komisji było przeciw niemu. (PAP)

  LEX Navigator Procedury Prawa Pracy>>>