Transparenty zawieszone zostały na ogrodzeniu stadionu podczas środowego meczu piłki nożnej Wisła Płock-Sokół Sokółka. Po zakończeniu spotkania policja zatrzymała czterech kibiców, którzy - według organizatorów meczu - dopuścili się naruszenia regulaminu stadionu i przepisów ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych.
Kibice w wieku 18-29 lat trafili do policyjnej izby zatrzymań w środę wieczorem, a opuścili ją w czwartek wieczorem. Jeden z nich - jak podaje policja - objęty był wcześniej zakazem stadionowym.
Sąd wydając w piątek postanowienie uznał, że zgromadzony w sprawie materiał dowodowy, w tym nagranie filmowe z monitoringu stadionu, nie potwierdza, iż to cztery obwinione osoby brały udział w zawieszeniu transparentów - osoba widoczna na filmie przy rozwieszaniu transparentu nie jest żadną z osób, które zostały obwinione o wykroczenie.
Sąd podkreślił, że po wezwaniu stadionowego spikera, transparenty zostały zdjęte z ogrodzenia. Zaznaczył, że zarzut wobec obwinionych został wadliwie sformułowany, gdyż odpowiednie przepisy ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych obejmują karą osoby, które nie wykonały polecenia porządkowego wydanego np. na podstawie regulaminu obiektu - w tym przypadku polecenie wykonano.
O uniewinnienie wnosili obwinieni kibice. Obecny na posiedzeniu przedstawiciel policji wnioskował o ukaranie ich grzywną w wysokości 5 tys. zł i zakazem stadionowym na 6 lat. Gdy taki wniosek padł, jeden z mężczyzn obecnych na sali sądowej wśród publiczności powiedział: "Za transparenty, człowieku?". Sędzia Izabella Czerkawska zareagowała na te słowa upomnieniem i ostrzeżeniem mężczyzny o możliwości wyproszenia z sali. Potem posiedzenie sądu przebiegało bez zakłóceń.
Na sali wśród publiczności, oprócz dziennikarzy, obecnych było około 10-15 osób, głownie kolegów obwinionych. Obecny był także prezes Stowarzyszenia Sympatyków Klubu Wisła Płock Mariusz Kaliwoda. Po zakończeniu rozprawy powiedział dziennikarzom, iż był przekonany, że w przypadku obwinionych kibiców sąd może podjąć tylko jedną decyzję - uniewinnienie od zarzutu wykroczenia.
"Dla mnie to jest po prostu wielka farsa, że polski wymiar sprawiedliwości zajmuje się akurat takimi sprawami" - ocenił Kaliwoda. Podkreślił, że kibice, którzy zostali zatrzymani przez policję, w sprawie transparentów "zostali niesłusznie oskarżeni". "Sam zarzut wieszania transparentów przypomina mi poprzednią epokę" - dodał. Kaliwoda przyznał, że w opinii kibiców trwa nagonka na to środowisko. "Za chwilę będziemy winni bezrobociu i innym sprawom, które dzieją się w kraju. Ja protestuję. Mam dość takiego traktowania naszego środowiska, że są to bandyci, ludzie, którzy rozrabiają. To są normalni ludzie, którzy często pracują społecznie, identyfikują się z klubem" - oświadczył Kaliwoda.
Rzecznik płockiej policji Piotr Jeleniewicz powiedział PAP, że po otrzymaniu na piśmie uzasadnienia decyzji sądu o uniewinnieniu kibiców policja rozważy możliwość złożenia apelacji. Zgodnie z przepisami o trybie przyspieszonym postępowania apelację można złożyć w ciągu trzech dni do płockiego Sądu Okręgowego.
Jeleniewicz podkreślił, że w sprawie transparentów, które powieszono na ogrodzeniu stadionu Wisły Płock, zawiadomienie o popełnieniu wykroczenia, jeszcze podczas trwania meczu, złożyli jego organizatorzy. "W takim przypadku policja była zobowiązana do podjęcia działań" - dodał rzecznik. Przyznał też, że po spotkaniu organizatorzy dostarczyli materiał filmowy z monitoringu stadionu. Jeleniewicz zaznaczył, że transparenty zostały zdjęte z ogrodzenia przez kibiców po apelu spikera, jednak nie była to reakcja natychmiastowa - transparenty zdjęto, gdy do ogrodzenia podeszły stadionowe służby porządkowe.
Po decyzji sądu o uniewinnieniu czwórka kibiców Wisły Płock nie chciała komentować sprawy. Wcześniej wnioskowali, by w piątkowym posiedzeniu nie uczestniczyli dziennikarze. Argumentowali m.in., iż obawiają się, że media przedstawią sprawę nieobiektywne. Sąd odrzucił ten wniosek. (PAP)