Chodzi o projekt "rozporządzenia Rady Ministrów w sprawie wykorzystania w 2011 r. pieniędzy z Funduszu Rezerwy Demograficznej na uzupełnienie niedoboru funduszu emerytalnego, który wynika z przyczyn demograficznych".
Dokument przygotował resort pracy. Biuro prasowe ministerstwa pracy poinformowało w piątek, że w czwartek upłynął termin dla partnerów społecznych na opiniowanie projektu i prawdopodobnie w przyszłym tygodniu zostanie on skierowany na posiedzenie rządu. Pomysł zasilenia FUS pieniędzmi z FRD krytykują zarówno pracodawcy, jak i związki zawodowe.
Pracodawcy RP podkreślają w opinii do projektu, że FRD miał gwarantować płynność emerytur w przyszłości, zapewniając równowagę między pobieranymi składkami, a wypłatami świadczeń. Tym samym byłby zabezpieczeniem finansowym, które za kilkanaście lat złagodzi problemy starzejącego się społeczeństwa.
Organizacja zarzuca rządowi "krótkowzroczność" i "politykę rabunkową". Jej zdaniem obecna sytuacja demograficzna nie pogorszyła się na tyle, by sięgać do rezerw zgromadzonych w Funduszu.
"Środki gromadzone na koncie Funduszu powinny generować dochody na rzecz przyszłych emerytów, a nie zapewniać płynność FUS (...), jest to pozorna metoda obniżania długu sektora finansów publicznych" - stwierdzają Pracodawcy RP w opinii do projektu.
Ostrzegają, że przedwczesne wydanie środków z FRD spowoduje, iż pieniędzy będzie brakować, kiedy będą rzeczywiście niezbędne. W takiej sytuacji istnienie FRD - zdaniem organizacji - traci sens.
Przeciwnikiem korzystania z kasy FRD jest także Krajowa Izba Gospodarcza. Ostrzega ona, że "coroczne przekazywanie tak wysokich sum (w ubiegłym roku z FRD przekazano FUS 7,5 mld zł - PAP) może w przyszłości oznaczać destabilizację systemu emerytalnego z uwagi na wyczerpanie aktywów funduszu". Według KIG wypłaty z FRD powinny mieć charakter incydentalny.
NSZZ "Solidarność" podkreśla z kolei, że FRD jest integralną częścią reformy emerytalnej wprowadzonej w efekcie szerokiego konsensusu społecznego. "W związku z tym decyzja o uruchomieniu środków z FRD powinna być również efektem konsensusu społecznego" - uważa członek prezydium Komisji Krajowej związku Henryk Nakonieczny.
Zdaniem związkowców obecna zła sytuacja FUS nie jest związana z demografią. "Niezbędne jest, zatem obecnie gromadzenie w FRD środków pieniężnych w celu ich wykorzystania wówczas, gdy struktura demograficzna polskiego społeczeństwa ulegnie dalszemu pogorszeniu" – napisano w opinii przesłanej do resortu pracy.
OPZZ uważa natomiast, że "problemy związane z sytuacją budżetu i FUS powinny być rozwiązywane przez kroki mające na celu zwiększenie wpływów", a nie pieniędzmi z Funduszu Rezerwy Demograficznej.
MPiPS tłumaczy w uzasadnieniu do projektu, że ustawa budżetowa na rok 2011 zakłada, iż FUS, oprócz dotacji budżetowej w kwocie 37,1 mld zł, refundacji z tytułu przekazania składek do OFE i samych składek, otrzyma też 4 mld zł z FRD.
"Rada Ministrów, w drodze rozporządzenia, może zarządzić wykorzystanie środków FRD na uzupełnienie wynikającego z przyczyn demograficznych niedoboru funduszu emerytalnego, mając na względzie konieczność zapewnienia wypłaty świadczeń finansowanych z funduszu emerytalnego" - napisano w dokumencie.
Resort pracy tłumaczy, że dotacja budżetowa dla FUS na uzupełnienie środków na wypłaty świadczeń gwarantowanych przez państwo wyczerpie się we wrześniu br.
"Z uwagi na zapewnienie wypłaty świadczeń finansowanych z funduszu emerytalnego konieczne będzie, zatem jego zasilenie. W związku z powyższym niezbędne jest, aby rozporządzenie weszło w życie przed (...) 1 września 2011 r." - informuje ministerstwo w uzasadnieniu do projektu.
Według resortu przekazanie pieniędzy z FRD do FUS powoduje zmniejszenie potrzeb pożyczkowych budżetu państwa, co pozytywnie wpływa na sytuację na rynku długu - m.in. obniża podaż skarbowych papierów wartościowych.
Według szacunków MPiPS stan FRD na koniec 2011 r. powinien wynieść 14,25 mld zł. Oznacza to, że mimo wykorzystania części środków FRD do zasilenia funduszu emerytalnego, stan FRD w bieżącym roku i tak wzrośnie o ok. 4 mld zł.(PAP)