Hambura poinformował, że protest głodowy rozpoczął się w niedzielę w Domu Polonii na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie i obecnie uczestniczą w nim dwie osoby. "Wczoraj na początku była też z nami starsza pani, ma 88 lat, jednak wspólnie doszliśmy do wniosku, że nie warto narażać ją na kłopoty zdrowotne" - powiedział Hambura. "Myślę, że będzie nas więcej, gdyż dostajemy jakieś sygnały, że jest możliwość uzyskania wsparcia" - dodał.

Hambura podkreślił, że protest głodowy, który prowadzi dotyczy braku statusu mniejszości narodowej dla potomków przedwojennej polskiej mniejszości w Niemczech. "Protest jest skierowany do rządu niemieckiego, do władz niemieckich, gdyż one są władne, ażeby mniejszość polska, potomkowie przedwojennej mniejszości polskiej w Niemczech uzyskali status mniejszości narodowej" - zaznaczył mecenas.

Jak poinformował, na razie nie ma daty granicznej i planów zakończenia protestu. Podkreślił, że swoim protestem chcą zwrócić m.in. uwagę prezydenta Niemiec Franka Waltera-Steinmeiera, który w piątek będzie przebywał z oficjalną wizytą w Polsce. Na razie - jak zaznaczył Hambura - przedstawiciele polskich władz nie kontaktowały się z protestującymi.

O sprawie protestu jako pierwsza napisała "Gazeta Polska Codziennie".

Stefan Hambura jest polskim adwokatem i działaczem polonijnym, który prowadzi kancelarię adwokacką w Berlinie. Zajmował się m.in. interwencją w imieniu mieszkających w Niemczech polskich rodziców (z polsko-niemieckich małżeństw), którym urzędy ds. młodzieży (Jugendamt) odebrały dzieci na rzecz niemieckich współmałżonków. Reprezentował także Związek Byłych Więźniów Politycznych Hitlerowskich Więzień i Obozów Koncentracyjnych, domagających się od niemieckiego ministerstwa finansów dodatku pielęgnacyjnego oraz zadośćuczynienia.

W 2009 r. zwrócił się w imieniu organizacji polonijnych w Niemczech pisemnie do kanclerz Niemiec Angeli Merkel w sprawie uchylenia rozporządzenia w sprawie organizacji polskiej grupy narodowej wprowadzonego w narodowo-socjalistycznej III Rzeszy, dyskryminującego polską mniejszość, odbierającego jej status mniejszości narodowej i konfiskującego mienie organizacji polskich.

Temat praw Polaków mieszkających w Niemczech jest od lat podnoszony przez stronę polską. O tym, iż polska dyplomacja nie zapomina o niemieckiej Polonii zapewniał w lutowym expose w Sejmie szef MSZ Witold Waszczykowski.

Zapowiedział dalsze działania na rzecz "poprawy jej sytuacji, w tym na rzecz zapewnienia odpowiedniego dostępu do nauki języka polskiego".

Kwestia sytuacji polskiej społeczności w Niemczech znalazła się także w agendzie rozmów podczas lutowej wizyty kanclerz Angeli Merkel w Warszawie. Przed spotkaniem z Merkel premier Beata Szydło podkreślała, że sprawy Polaków mieszkających w Niemczech są dla Polski ważne. "Upominamy się o (Polonię) zawsze i wszędzie" - mówiła.

Sytuacja niemieckiej Polonii była również jednym z głównych tematów rozmów przeprowadzonych w listopadzie ub.r. w Berlinie przez wiceszefa MSZ Jana Dziedziczaka. Wiceminister podkreślał wówczas, że nierównowaga pomiędzy ofertą nauczania języka polskiego w Niemczech a niemieckiego w Polsce pozostaje "dużym problemem", a celem dążeń strony polskiej jest pełna realizacja zapisów polsko-niemiecko Traktatu o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy odnoszących się do Polonii.

Strona niemiecka zapewniała z kolei, że zależy im na rozwiązaniach zmniejszających wskazywane przez stronę polską dysproporcje w dostępne do nauki języka polskiego w poszczególnych landach.

W grudniu w MSZ w Berlinie miało miejsce spotkanie z przedstawicielami Polonii. Ówczesny minister spraw zagranicznych Frank-Walter Steinmeier obiecał przy tej okazji większe wsparcie dla nauki języka polskiego w Niemczech.(PAP)