"Wniosek o przedłużenie aresztu uzasadniony jest potrzebą przeprowadzenia szeregu dowodów, w tym przesłuchania kolejnych świadków, uzyskania opinii biegłych oraz dalszą analizą materiałów" – powiedział w poniedziałek PAP rzecznik Prokuratury Apelacyjnej w Krakowie Piotr Kosmaty.

Jak wyjaśnił, za dalszym stosowaniem aresztu, zdaniem prokuratury, przemawia obawa matactwa oraz że podejrzany popełni przestępstwo, którego popełnieniem już groził.

Prokuratura poinformowała także, że w toku śledztwa przesłuchana została osoba, którą Brunon K. wskazywał jako rzekomego inspiratora. "Osoba ta nie potwierdziła, by była inspiratorem Brunona K." - powiedział prok. Kosmaty.

Krakowska Prokuratura Apelacyjna prowadzi śledztwo w sprawie przygotowywania zamachu bombowego na konstytucyjne organy RP, w którym głównym podejrzanym jest 45-letni pracownik naukowy Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie Brunon K.

Brunon K. został zatrzymany 9 listopada ub. roku; postawiono mu zarzut przygotowywania zamachu bombowego na konstytucyjne organy RP (m.in. na prezydenta, premiera i rząd). Według prokuratury zamierzał zdetonować w pobliżu gmachu Sejmu cztery tony materiałów wybuchowych umieszczonych w samochodzie. Do eksplozji miało dojść podczas posiedzenia z udziałem prezydenta, premiera i ministrów - w trakcie rozpatrywania w Sejmie projektu budżetu. Grozi za to kara do 5 lat pozbawienia wolności.

W śledztwie Brunon K. przyznał się do prowadzenia szkoleń dla osób, które zwerbował, oraz przeprowadzenia próbnych detonacji. Nie przyznał się do przygotowywania zamachu; podał, że działał pod wpływem inspiracji innej osoby, co prokuratura określa jako własną linię obrony.

W trakcie przeszukań w kilkudziesięciu miejscach w kraju odnaleziono m.in. materiały wybuchowe, zapalniki, piloty do zdalnego inicjowania wybuchu, kilkanaście sztuk broni palnej i amunicję, kamizelki kuloodporne, hełmy, stroje maskujące, sfałszowane tablice rejestracyjne i książki o tematyce pirotechnicznej. Większość materiałów wybuchowych została dopiero zamówiona i Brunon K. jeszcze nimi nie dysponował.

Jak ujawniono, ABW interesowała się Brunonem K. od końca 2011 r. Na jego ślad natrafiła, prowadząc szczegółową analizę kontaktów Andersa Breivika, który w ub. roku w Norwegii zamordował 77 osób, a wcześniej - jak informowała ABW - kupił w Polsce kilkaset gramów substancji do produkcji ładunków wybuchowych. ABW ustaliła, że Brunon K. wykonuje bomby i potrafi je odpalać zdalnie oraz dokonuje rozpoznania Sejmu, nakręcił też filmy z próbnych detonacji materiałów wybuchowych.

Prokuratura potwierdziła, że z materiału dowodowego sprawy wynika, że podejrzany wzorował się ideologicznie szczególnie na Breiviku, a także innych osobach, które dokonywały zamachów na terenie całego świata, np. w Oklahomie.