Tusk spotka się w środę z parlamentarzystami PO, ma rozmawiać z nimi o projektach ustaw dotyczących związków partnerskich. "Poprosiłem posłów o spotkanie, mam nadzieję, że te spotkania będą miały charakter systematyczny. Mam nadzieję, że ustalimy już dzisiaj, iż jest zgoda dla dwóch projektów - bardziej konserwatywnego i bardziej liberalnego, ale oba będą dotyczyły ułatwień dla osób żyjących w nieformalnych związkach, ze szczególnym uwzględnieniem związków homoseksualnych" - powiedział premier na środowej konferencji prasowej.

"Powiem państwu szczerze - jak patrzę na prawdziwe problemy społeczne, to w moim odczuciu dzisiaj poczucie dyskryminacji może dotyczyć ludzi żyjących w związku homoseksualnym. Wynika to głównie z naszej obyczajowości, niegotowości do przyjęcia do wiadomości, że obok nas żyją także ludzie o odmiennych preferencjach seksualnych, chcą się łączyć w pary i żyć ze sobą. Dlatego tutaj zmiany prawne wydają mi się także ważne po to, żebyśmy wszyscy w Polsce zrozumieli, że ci ludzie mają prawo do własnego wyboru" - mówił Tusk.

"Oczywiście większość narodu, a więc większość parlamentarzystów, ma prawo do formułowania przepisów. Ale moim zdaniem one powinny uwzględnić fakt, że wśród nas żyją ludzie, którzy mają inne niż my preferencje seksualne" - dodał premier.

Zaznaczył, że co do związków partnerskich heteroseksualnych byłby bardzo ostrożny. "Nie jest moją sprawą kogoś potępiać. Broń Panie Boże, ale wydaje mi się rzeczą zasadną, że istnieje pewien typ związku, który z punktu widzenia interesów całości może być preferowany np. ulgami podatkowymi. I że cechą takiego pożądanego związku jest jego domniemana trwałość. Małżeństwo w jakimś sensie różni się tym od heteroseksualnego związku partnerskiego, że trudniej się rozstać - także ze względów formalnych" - tłumaczył premier.

Jak mówił, sam jest 34 lata po ślubie i dobrze wie, że kryzysy zdarzają się w każdym małżeństwie i że "lepiej zbyt radykalnie nie ułatwiać rozstań, bo z reguły na tym cierpią dzieci".

"Ludzie mają gotowość sobie wybaczać, po co ich narażać na zbyt pochopne decyzje? Tak uważam, ale oczywiście każdy ma prawo do życia w formule, w jakiej uważa za stosowne, ale państwo nie musi wspierać - np. finansowo - każdej formuły. Nieprzypadkowo wspieramy małżeństwa wielodzietne, dokonujemy wyborów. Uważam, że wsparcie dla tradycyjnego modelu rodziny, która daje większe szanse na trwałość, tzn. na trwałą opiekę mamy i taty nad dzieckiem - bo to jest dla mnie kluczowe - jest jak najbardziej zasadne i tego modelu też będę bronił" - zadeklarował.

Podkreślił, że chce rozmawiać o różnych opiniach w PO - dotyczących związków partnerskich - nie po to, aby "epatować świat zewnętrzny tymi różnicami", ale po to, aby znaleźć dobre rozwiązania dla ludzi.

"Ale wykluczam, przynajmniej w Platformie, takie postawy: +skoro ja jestem hetero, to homo nie powinni mieć uprawnień+; ja tego nie jestem w stanie zaakceptować" - oświadczył Tusk.

"Uważam, że nie ma takiej sprawy, która nie znalazłaby dobrego, tzn. korzystnego dla ludzi rozwiązania, jeśli politycy mają dobrą wolę. Będę chciał dzisiaj skłonić ich, aby rozmawiali - także ze sobą - o tej trudnej sprawie z dobrą wolą, a nie językiem, którego trzeba się wstydzić albo odszczekiwać" - zadeklarował Tusk.

Przyznał jednocześnie, że "niektórym politykom PO zdarzało się w sposób niewłaściwy formułować myśli, poglądy i postulaty w tej kwestii".

Pod koniec stycznia Sejm odrzucił trzy projekty ustaw w sprawie związków partnerskich: i autorstwa PO, i złożone przez Ruch Palikota oraz SLD. Przed głosowaniem minister sprawiedliwości Jarosław Gowin mówił, że projekty są sprzeczne z konstytucją, zaś premier namawiał do poparcia ich.

Mimo apelu premiera, przeciwko projektowi Dunina zagłosowało 46 posłów PO, wśród nich byli m.in.: Jarosław Gowin, Elżbieta Radziszewska, Marek Biernacki, Jerzy Budnik, Andrzej Czerwiński, Joanna Fabisiak, John Godson, Andrzej Gut-Mostowy, Roman Kosecki, Jerzy Kozdroń, Antoni Mężydło, Konstanty Miodowicz, Kazimierz Plocke, Damian Raczkowski, Ireneusz Raś i sam Żalek.

Posłowie z tej grupy, z którymi rozmawiała PAP, podkreślają, że można wyjść naprzeciw postulatom formułowanym przez pary, które nie są małżeństwami, w inny sposób niż tworząc ustawą instytucję związku partnerskiego. Deklarują też, że mają wątpliwości, czy wprowadzanie ustawą związków partnerskich jest zgodne z konstytucją. Niektórzy posłowie deklarują też, że nie chcą tworzyć "furtki do zawierania małżeństw homoseksualnych".

Odrzucony przez Sejm projekt ustawy o umowie związku partnerskiego, autorstwa Dunina, zakładał, że dwie osoby - hetero- lub homoseksualne - mogłyby zawrzeć przed notariuszem albo przed kierownikiem urzędu stanu cywilnego umowę związku partnerskiego. Projekt regulował też m.in.: kwestie dziedziczenia, wspólnego zaciągania kredytów oraz obowiązku alimentacyjnego.

Z kolei partyjni konserwatyści proponują, aby Sejm przyjął ustawę o "wspólnym pożyciu" - gwarantowałaby ona m.in. dostęp do informacji o stanie zdrowia partnera, prawo do jego pochowania, dziedziczenia po nim i do odmowy składania zeznań w jego sprawie. Projekt definiuje "wspólne pożycie" jako "trwałe utrzymywanie pomiędzy dwoma osobami, które nie są związane węzłem małżeńskim, więzi fizycznych, emocjonalnych i gospodarczych".