Celem jest zakończenie rozmów z Parlamentem Europejskim przed kwietniową sesją plenarną tak, by rozporządzenie o wspólnym mechanizmie restrukturyzacji i uporządkowanej likwidacji banków (SRM) zostało przyjęte przed końcem obecnej kadencji PE. O wadze środowych negocjacji z PE świadczy fakt, że na rozmowy z europosłami wybiera się grecki minister finansów reprezentujący prezydencję Jannis Sturnaras oraz szef eurogrupy, holenderski minister finansów Jeroen Dijsselbloem.

Odnosząc się do wtorkowych ustaleń ministrów, komisarz UE ds. rynku wewnętrznego Michel Barnier napisał, że ministrowie wyjaśnili kwestie uruchomienia procesu likwidacji, podziału ról między wykonawczą a plenarną sesją rady ds. likwidacji, jak również usprawnili proces podejmowania decyzji w jej ramach. Zauważył, że porozumiano się także w sprawie parametrów dotyczących obliczania składek banków do wspólnego funduszu upadłościowego.

Jednak komisarz napisał, że ministrowie nie zmienili swojego stanowiska z grudnia ub.r. w kwestii tego, kto powinien ostatecznie decydować o uruchomieniu procesu likwidacji określonego banku. Na skutek zmian wprowadzonych przez ministrów do pierwotnej propozycji Komisji Europejskiej, to Radzie UE (rządy), a nie KE miałoby przypaść ostateczne słowo w tej sprawie. Barnier zaznaczył, że trwając przy swoim stanowisku w tej sprawie ministrowie odrzucili jeden z kluczowych postulatów PE. Zaznaczył też, że do zapisu w wydaniu ministrów zastrzeżenia ma nadal sama Komisja.

Tymczasem grecki minister finansów, Jannis Sturnaras podkreślił na konferencji po spotkaniu ministrów, że nowy mandat negocjacyjny krajów UE dla jego prezydencji ma pozwolić na zbliżenie ze stanowiskiem PE. Zaznaczył jednak, że w pewnych kwestiach ministrowie bardziej wyszli na przeciw postulatom PE, a w innych mniej. "Sądzę, że przesunęliśmy się w kierunku spełnienia celów euroaparlamentu, do pewnego stopnia" - powiedział Sturnaras. Podkreślił, że zmiany są skierowane na usprawnienie procesu likwidacji i przyspieszenie decyzji w ramach SRM.

Unia bankowa ma uchronić euroland przed kolejnym kryzysem finansowym i oszczędzić kieszenie podatników, gdy upadają banki. Jej drugi filar, czyli wspólny system restrukturyzacji i uporządkowanej likwidacji banków (SRM), ma być - zgodnie z grudniowym wezwaniem przywódców - przyjęty przez PE i rządy do końca tej kadencji europarlamentu. PE ostro krytykuje kraje UE m.in. za to, że pod naciskiem Niemiec szykują międzyrządową umowę ws. funduszu upadłościowego, zamiast bazować na traktacie UE.

Ponadto PE krytykuje, że fundusz ten długo nie będzie "wspólny". Początkowo środki funduszu miałyby być gromadzone w oddzielnych narodowych "kopertach", a pieniądze z danej puli miałyby być przeznaczone jedynie na ratowanie banków z siedzibą w danym kraju. Ministrowe przewidywali w grudniu ub.r. pełne "uwspólnotowienie" funduszu dopiero po 10 latach. Teraz, jak przyznał Sturnaras, są "pewne pomysły" na przyspieszenie uwspólnotowienia funduszu.

PE krytykował też za długi, skomplikowany i polityczny proces podejmowania decyzji o likwidacji określonego banku w ramach SRM.

Z Brukseli Julita Żylińska (PAP)