Kontrolę Polskiej Grupy Pocztowej (PGP) Urząd rozpoczął na początku lutego br. Kontrola UKE miała dotyczyć zgodności świadczenia usług pocztowych przez spółkę z wymaganiami określonymi przez przepisy prawa, w tym głównie przestrzegania tajemnicy pocztowej oraz zapewnienia warunków technicznych i organizacyjnych do świadczenia usług pocztowych.

Tajemnica pocztowa obejmuje m.in. informacje przekazywane w przesyłkach pocztowych, dotyczące realizowania przekazów pocztowych oraz dane ws. podmiotów korzystających z usług pocztowych.

Prawo pocztowe przewiduje możliwość nałożenia kary pieniężnej w wysokości do 2 proc. przychodów danego operatora pocztowego w sytuacji naruszenia obowiązku zachowania tajemnicy pocztowej, jak również wtedy, gdy operator nie usunął stwierdzonych nieprawidłowości w terminie określonym w decyzji prezesa UKE.

Rzecznik Urzędu Komunikacji Elektronicznej Dawid Piekarz poinformował we wtorek PAP, że 6 lutego br. pełnomocnik PGP zgłosił sprzeciw do kontroli. "Zakwestionował on umocowanie zastępcy prezesa UKE do podpisywania dokumentów z upoważnienia prezesa" - powiedział. Dodał, że 11 lutego br. prezes UKE wydał postanowienie, w którym odrzucił argumentację PGP i zdecydował o kontynuowaniu kontroli.

"W ciągu trzech dni od dnia doręczenia postanowienia prezesa UKE podmiot kontrolowany mógł wnieść do Urzędu Komunikacji Elektronicznej zażalenie na to postanowienie. Takie zażalenie wpłynęło do urzędu 17 lutego" - wyjaśnił Piekarz.

Rzecznik urzędu powiedział, że prezes UKE ma siedem dni na analizę i odniesienie się do zażalenia spółki, a także na podjęcie decyzji o kontynuowaniu lub odstąpieniu od kontroli. "Zgodnie z przepisami, na czas procedury związanej ze sprzeciwem (i zażaleniem) – czynności kontrolne ulegają zawieszeniu. Jeżeli po przeanalizowaniu zażalenia prezes UKE podtrzyma decyzję o kontynuowaniu czynności kontrolnych, będą one mogły zostać wznowione" - dodał.

Pod koniec stycznia Prokuratura Okręgowa w Krakowie wszczęła śledztwo w sprawie przetargu na dwuletnią obsługę korespondencji z sądów i prokuratur, wartego ok. 500 mln złotych. Kontrakt zdobyła PGP, bo złożyła ofertę o ponad 84 mln zł niższą od Poczty Polskiej. Śledztwo wszczęto z zawiadomienia Poczty Polskiej. Dotyczy ono "złożenia w celu uzyskania zamówienia publicznego nierzetelnego pisemnego oświadczenia w zakresie dotyczącym wymogów stawianych przez zamawiającego".

Prokuratorzy w ramach śledztwa będą sprawdzać, czy zwycięzca przetargu dysponuje odpowiednią infrastrukturą i liczbą pracowników, tak jak zadeklarował w przetargu. Chodzi przede wszystkim o posiadanie placówek w każdej gminie. Zaplanowano m.in. przesłuchania świadków.

Od wyników przetargu odwołała się Poczta Polska, bo uważa, że PGP nie spełnia jednego z warunków przetargu - nie ma placówki pocztowej w każdej gminie. Poczta twierdzi, że jest jedyną firmą, która może w bezpieczny sposób obsługiwać korespondencję z sądów i prokuratur, bo ma doświadczenie i sieć placówek pocztowych w kraju.

Polska Grupa Pocztowa zapewnia, że PGP, InPost i RUCH są w stanie zrealizować kontrakt, a usługa będzie wykonywana z wykorzystaniem ponad 7500 placówek.

W ramach dwuletniego kontraktu PGP ma doręczyć ponad 100 mln przesyłek, czyli przeciętnie ponad 4 mln listów, paczek oraz przesyłek kurierskich w obrocie krajowym i zagranicznym miesięcznie. Umowa będzie realizowana we współpracy z InPost oraz siecią ponad 5000 placówek RUCH. (PAP)