- Uważamy, że nasze rekomendacje były jasne i nie wymagały wielu dodatkowych wyjaśnień, ale dostarczyliśmy je. Ostatni zestaw wyjaśnień wysłaliśmy wczoraj - powiedział na wtorkowej konferencji prasowej w Brukseli rzecznik KE Alexander Winterstein.

W ubiegłym tygodniu Waszczykowski napisał drugi list do wiceprzewodniczącego Komisji Europejskiej Fransa Timmermansa, w którym domaga się on kolejnych wyjaśnień w sprawie prowadzonej przez KE procedury praworządności. Waszczykowski zwrócił się do Timmermansa o doprecyzowanie zaleceń, jakie KE wydała 26 lipca pod adresem władz w Warszawie.

Czytaj: Szef MSZ jeszcze raz pisze do KE w sprawie praworządności>>

Resort spraw zagranicznych tłumaczył w poniedziałek, że odpowiedź Komisji nie odnosiła się m.in. do prośby strony polskiej o wskazanie konkretnych aktów prawa UE, w oparciu o które Komisja ocenia wprowadzaną w Polsce reformę sądownictwa, a także nie przedstawiała podstaw prawnych niektórych rozwiązań rekomendowanych stronie polskiej. - Kolejne wyjaśnienia Komisji z 21 sierpnia 2017 r. będące odpowiedzią na ponowne pytania przekazane w liście Ministra Spraw Zagranicznych RP do pierwszego wiceprzewodniczącego Komisji Europejskiej z 17 sierpnia 2017 r. nadal nie usuwają wątpliwości interpretacyjnych dotyczących kwestii zawartych w Zaleceniu Komisji z 26 lipca 2017 r. - czytamy w oświadczeniu MSZ z wtorku.

"Zostaliśmy poproszeni o wyjaśnienia, dostarczyliśmy je, a teraz czekamy na odpowiedź polskich władz na nasze uzupełniające rekomendacje" - zaczynał Winterstein. Komisja - jak zaznaczył - nie zmienia terminu jaki Polska dostała na odpowiedź. Upływa on 26 sierpnia. Rzecznik stwierdził, że rekomendacje dla Polski jasno pokazują jak blisko KE jest od uruchomienia art. 7 unijnego traktatu, który umożliwia nałożenie na państwo członkowskie sankcji.

"Rekomendacje wskazują co musiałby się stać, żeby został uruchomiony art. 7, ale ważne, żeby o tym nie spekulować, tylko skupić całą naszą energię, aby znaleźć rozwiązanie. I w tym duchu mamy nadzieję na odpowiedź od polskich władz" - powiedział Winterstein. "Ważne, żebyśmy otrzymali dobrą, konstruktywną odpowiedź (na rekomendacje - PAP), która umożliwi obu stronom postęp" - dodał.

- Komisja w zasadniczej mierze ponawia swoje wcześniejsze argumenty zawarte w Zaleceniu oraz poprzednim piśmie z 8 sierpnia 2017 r. Niestety Komisja powtarza także tezę o zagrożeniu praworządności w Polsce, posługując się dobrze znanymi twierdzeniami o charakterze politycznym i licznymi sformułowaniami publicystycznymi, które nie wpływają korzystnie na rzetelność prowadzonego dialogu (m.in. twierdzenie, iż kryteria, na podstawie których został powołany sędzia pełniący obowiązki Prezesa Trybunału Konstytucyjnego, „wydają się arbitralne” czy założenie, że prezesi sądów „są podatni na wpływy polityczne”). Z przykrością zauważamy również, iż pismo Komisji zostało upublicznione i opatrzone komentarzem medialnym zanim strona polska zdążyła się z nim zapoznać - czytamy w komunikacie MSZ.
Ministerstwo podkreśla, że pomimo deklaracji o gotowości do merytorycznej debaty, przewodniczący Frans Timmermans wykazał się zaangażowaniem politycznym w sprawy wewnętrzne Polski, zajmując stanowisko zbieżne z tym prezentowanym przez opozycję.
Z infoemacji MSZ wynika, że aktualnie przygotowywana jest odpowiedź na Zalecenie Komisji z 26 lipca 2017 r., która zostanie przekazana Komisji z zachowaniem wyznaczonego terminu.

Przyjęte 26 lipca zalecenie w sprawie praworządności to już trzecie z kolei, które Komisja wydała wobec polskich władz. Bruksela oceniła, że Warszawa nie podjęła działań, które miałyby usunąć jej zastrzeżenia z dwóch pierwszych zaleceń (chodzi głównie o sprawę Trybunału Konstytucyjnego), a teraz dodatkowo podejmuje kroki budzące dalszy niepokój.

Najnowsze zalecenia w sprawie praworządności dotyczą czterech ustaw przyjętych przez polski Sejm, które - zdaniem Komisji - mogą zwiększyć systemowe zagrożenie dla praworządności. Chodzi o ustawę o Sądzie Najwyższym, nowelizację ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa (zostały zawetowane przez prezydenta), nowelizację Prawa o ustroju sądów powszechnych (podpisana 25 lipca przez prezydenta), oraz ustawę o Krajowej Szkole Sądownictwa (opublikowaną i obowiązującą od 13 lipca).

Zdaniem KE ustawy te "doprowadzą do strukturalnego osłabienia niezależności sądów i niezawisłości sędziów w Polsce oraz będą miały natychmiastowy i znaczny negatywny wpływ na niezależne funkcjonowanie całego sądownictwa".

Po wydaniu 26 lipca przez KE zaleceń, szef polskiego MSZ 4 sierpnia zwrócił się do wiceprzewodniczącego Komisji o ich doprecyzowanie. 8 sierpnia resort dyplomacji otrzymał odpowiedź od KE. Jak poinformowało MSZ, z uwagi na to, odpowiedź ta "nie usunęła wszystkich wątpliwości interpretacyjnych" minister Waszczykowski napisał drugi list, w którym zwrócił się o ustosunkowanie się do pominiętych przez KE kwestii. Wysłane w poniedziałek przez KE pismo jest odpowiedzią na ten list szefa polskiej dyplomacji.

Poza procedurą praworządności KE uruchomiła też 31 lipca postępowanie o naruszenie prawa UE w odniesieniu do ustawy o ustroju sądów powszechnych. Główne zastrzeżenie prawne KE dotyczy dyskryminacji ze względu na płeć z powodu wprowadzenia odmiennego wieku przejścia w stan spoczynku dla kobiet (60 lat) i mężczyzn (65 lat) sprawujących urząd sędziowski. Zdaniem KE jest to sprzeczne z art. 157. Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej oraz dyrektywą w sprawie równości płci w dziedzinie zatrudnienia. (ks/pap)