W środę posłowie dyskutowali nad raportem NIK dotyczącym nadzoru. Z raportu wynika m.in., że nadzór pedagogiczny nie jest dostatecznie sprawny i efektywny, nie przekłada się na poprawę jakości nauczania.
Konieczność zdefiniowania pojęcia nadzoru jest jednym z zaleceń pokontrolnych NIK.  
"Na początku lat 90. gdy decentralizowano zarządzanie szkołami oparto je na zasadzie partnerstwa jednostek samorządu terytorialnego i Ministerstwa Edukacji Narodowej.
To partnerstwo miało zdecydowany podział ról. Samorządy miały być odpowiedzialne za warunki pracy w szkoły, a odpowiedzialność za merytoryczny poziom, za jakość kształcenia, leżała w gestii ministerstwa, które realizowało te zadania poprzez kuratoria" - przypomniała była minister edukacji Krystyna Łybacka (SLD).  
Jej zdaniem, ta zasada została zachwiana w 2009 r. gdy zmieniono zakres obowiązków kuratora i kompetencji kuratorów. "Teraz w momencie, gdy gmina chce zlikwidować szkołę i likwiduje ją, a kurator nic nie może zrobić, nastąpiło wyraźne przesunięcie poczucia odpowiedzialności dyrektora szkoły, z odpowiedzialności przed kuratorem na odpowiedzialność przed samorządem" - mówiła Łybacka.  
Przypomniała, także pomysł resortu edukacji z poprzedniej kadencji Sejmu, gdy MEN kierowała Katarzyna Hall, by zlikwidować kuratoria i stworzyć model nadzoru bez kuratorów. "Jeśli teraz nie będzie silnego sygnału z MEN, że chce by były dobrze działające kuratoria, które są partnerem ministra w realizowaniu misji odpowiedzialności za jakość kształcenia, to nie naprawimy sytuacji" - powiedziała.   Odebranie kuratorom prawa weta wobec zamiaru likwidacji szkoły przez samorząd skrytykowała także Marzena Wróbel (Solidarna Polska); opowiedziała się za przywróceniem im tego uprawnienia.
"Nie może być tak, że o zmianach w sieci szkół na swoim terenie kurator dowiaduje się z prasy" - mówił Lech Sprawka (PiS) powołując się na przykład kuratora lubelskiego.  
Negatywnie ocenił on też odejście od zatwierdzania przez kuratorów arkuszy organizacyjnych pracy szkół. Jak mówił, skutkuje to tym, że gminy zatrudniają nauczycieli niezgodnie z ich kwalifikacjami. "Kiedyś, gdy arkusze organizacji pracy przedstawiano do zatwierdzenia było to nie do pomyślenia" - podkreślił.
 
Wiceminister edukacji Joanna Berdzik, powołując się na raport NIK poinformowała, że tylko w 0,8 proc. szkół stwierdzono zatrudnienie niezgodne z kwalifikacjami. Położyła też nacisk na konieczność rozdzielenia w nadzorze funkcji kontrolnych od wspomagania.
Jak mówiła, nadzór pedagogiczny nie może jednocześnie wspomagać szkół i je kontrolować, gdyż w takiej sytuacji w efekcie kontrolowałby sam siebie i swoją działalność.   Komisja Edukacji, Nauki i Młodzieży nie przyjęła w środę ani opinii, ani dezyderatu w związku z raportem NIK na temat nadzoru pedagogicznego.   NIK kontrolą objęła MEN, dziewięć kuratoriów oświaty, 51 szkół publicznych (18 podstawowych, 13 gimnazjów i 20 ponadgimnazjalnych) oraz lata szkolne: 2008/2009, 2009/2010 i I semestr roku 2010/2011.  
Jak zauważono w raporcie z kontroli, od 1996 r. koncepcja nadzoru pedagogicznego zmieniała się pięciokrotnie, przez co żadna z nich nie utrwaliła się na tyle, żeby dokonać rzetelnej oceny sprawności i efektywności jej zastosowania. W ocenie Izby, wprowadzone w 2009 r. nowe zasady nadzoru pedagogicznego nie spowodowały przełomu w jakości kształcenia w polskim systemie edukacyjnym.  
NIK upubliczniła raport w listopadzie 2012 r. Minister edukacji Krystyna Szumilas mówiła wówczas, że opisuje on stary system nadzoru pedagogicznego i początki wprowadzania nowego. Zaznaczyła, że nowy nowoczesny system nadzoru "nabiera dopiero rozpędu".
Według minister, obecnie wprowadzany nowoczesny system nadzoru pedagogicznego zostanie w pełni wdrożony do 2015 r. (PAP)