Przed piątkowym głosowaniem minister edukacji Joanna Kluzik-Rostkowska podkreśliła, że "to, co budziło tak wiele emocji jest płynnie wprowadzane w życie".
"MEN poprosiło wszystkie miasta na prawach powiatów o informacje, jak to wygląda dzisiaj, i w 215 miastach na 325 dzieci mają do dyspozycji przynajmniej cztery różne zajęcia dodatkowe do wyboru. Problem pozostał rzeczywiście tylko w kilku miastach (...) Zdecydowana większość miast ma przynajmniej jedne zajęcia dodatkowe" - poinformowała.
"To nie jest tak, że nie pozwalamy na funkcjonowanie firm zewnętrznych w przedszkolach. My jedynie uważamy, że rodzice nie powinni ponosić z tego tytułu dodatkowych kosztów" - zaznaczyła minister. Przypomniała, że samorządy dostały z budżetu państwa dotację na dofinansowanie edukacji przedszkolnej.
O odrzucenie przedstawionej dwa tygodnie temu przez MEN informacji wnioskowały kluby: PiS, Solidarna Polska, Twój Ruch i SLD. Ich wniosek poparło w piątek w głosowaniu 214 posłów, 229 było przeciw, dwóch posłów wstrzymało się od głosu. Tym samym Sejm wniosek odrzucił, co oznacza, że przyjął informację do wiadomości.
Przed głosowaniem posłowie klubów opozycyjnych w swoich wystąpieniach podkreślali, że mieli rację składając właśnie taki wniosek. Powoływali się na uchwaloną w piątek przez Sejm nowelizację ustawy o systemie oświaty. Zgodnie z nią, w przedszkolach będą mogły być zatrudniane osoby bez uprawnień pedagogicznych, lecz mające inne uprawnienia (np. trenerskie) do prowadzenia zajęć rozszerzających zainteresowania, czyli do prowadzenia zajęć dodatkowych.
Zgodnie z czerwcową nowelizacją ustawy o systemie oświaty opłata za każdą dodatkową godzinę opieki przedszkolnej - powyżej pięciu godzin bezpłatnych - wynosi od 1 września tego roku nie więcej niż 1 zł. Na dofinansowanie edukacji przedszkolnej z budżetu państwa przeznaczono w tym roku (na miesiące wrzesień-grudzień) 504 mln zł. W przyszłym roku kwota na ten cel na 12 miesięcy ma wynieść 1 mld 567 mln zł.
Środki te mają zrekompensować samorządom ubytek wpływów po obniżeniu opłat wnoszonych przez rodziców za pobyt dziecka w przedszkolu oraz mają służyć rozwojowi edukacji przedszkolnej, poprzez dofinansowanie zajęć dodatkowych. Obniżeniu opłat towarzyszy zakaz organizowania w czasie zajęć przedszkolnych dodatkowych płatnych zajęć dla dzieci. Wzbudziło to niezadowolenie części rodziców.
MEN od tego czasu wielokrotnie tłumaczyło, że większość zajęć, które były organizowane do tej pory w ramach dodatkowych płatnych zajęć, jest ujętych w podstawie programowej wychowania przedszkolnego (np. plastyka, rytmika) i powinny one być przez przedszkola realizowane. Resort edukacji tłumaczył także, że zajęcia dodatkowe nadal mogą być w przedszkolach prowadzone, ale nie mogą być za nie pobierane dodatkowe opłaty od rodziców. Finansowane mają być przez gminy.
W listopadzie przedstawiając w Sejmie informację MEN wiceminister edukacji Przemysław Krzyżanowski przypomniał, że płatne zajęcia mogą być organizowane tylko po godzinach pracy przedszkolach. "W innym przypadku jest to niezgodne z przepisami" - powiedział.
Wiceminister poinformował wówczas, że z wyliczeń resortu wynika, iż w przypadku gmin wiejskich 89 proc. środków z dotacji z budżetu może być przekazanych na rozwój edukacji przedszkolnej, w tym na organizację zajęć. W gminach miejsko-wiejskich na ten cel może być przeznaczonych 76 proc. środków, w gminach miejskich - 58 proc. środków, a w miastach na prawach powiatów - 47 proc. środków. Wyjaśnił, że różnice te spowodowane są tym, że w gminach wiejskich opłaty za przedszkola były znacznie niższe niż w dużych miastach.
Jak zaznaczył Krzyżanowski płatne zajęcia dodatkowe były wcześniej organizowane głównie w dużych miastach, czyli miastach na prawach powiatów, dlatego właśnie w nich prowadzony jest monitoring. Podał, że zajęcia są w 293 miastach. Prowadzone są przede wszystkim przez nauczycieli przedszkoli lub przez innych nauczycieli.