Konferencją zainaugurowano kolejną edycję rządowego programu "Bezpieczna i przyjazna szkoła", która ma być realizowana w latach 2014-2016.

"Nie mam żadnych wątpliwości, że przemoc w szkole jest faktem" - powiedziała w czwartek minister, otwierając konferencję. "Kiedy zaczęłam rozmawiać na temat przemocy, usłyszałam jedno zdanie, które uznałam za niezmiernie cenne: jeżeli potrafimy dobrze zareagować na pierwsze symptomy przemocy, to z dużym prawdopodobieństwem damy sobie radę i ta przemoc nie będzie się powtarzała. Jeśli nie będziemy reagowali na pierwsze symptomy, to później będzie tylko gorzej" - mówiła Kluzik-Rostkowska.

Według niej czasami dyrektorzy szkół nie przyznają się, że w ich w szkołach dochodzi do przemocy. "Nie przyznają się, niechętnie o tym mówią, bo nie wiedzą jak pomóc" - zaznaczyła. Dlatego, jak mówiła, ważne jest, by otrzymali wsparcie.

Podczas konferencji przedstawiono wnioski, jakie wynikają z ewaluacji zewnętrznej prowadzonej w szkołach przez wizytatorów z kuratoriów oświaty w ramach nadzoru pedagogicznego między 1 września 2013 r., a 31 marca 2014 r. Przeprowadzono ją w 1408 szkołach różnych typów z terenu całego kraju. Jednym z elementów badania były anonimowe ankiety wśród uczniów. Wypełniło je online ponad 63 tys. uczniów.

Wynika z nich, że agresja werbalna, fizyczna i cyberagresja występują we wszystkich typach szkół, przy czym jest ona częstsza w szkołach podstawowych, zmniejsza się w gimnazjach i w szkołach ponadgimnazjalnych. Najczęstszym problemem jest agresja werbalna, która przechodzi w przemoc werbalną. Także agresja fizyczna częściej występuje w szkołach podstawowych niż w innych typach szkół. Z kolei cyberagresja, czyli agresja przy użyciu telefonu, e-maili czy portali społecznościowych, najczęściej dotyczy gimnazjów.

Analiza ankiet uczniów pokazała też, że chłopcy doświadczają więcej różnych rodzajów agresji i są jej ofiarami częściej niż dziewczęta. Szczególnie wyraźna różnica dotyczy agresji fizycznej. Jedynie w przypadku agresji cyfrowej między płciami nie ma różnicy.

Prof. Jacek Pyżalski z Wydziału Studiów Edukacyjnych Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu, mówiąc o przeciwdziałaniu występowania agresji i przemocy w szkołach, podkreślił wagę codziennej pracy wychowawczej nauczycieli. Mówił o tym, jak ważne jest budowanie zespołu klasowego, relacji między uczniami.

Zauważył, że każdy przejaw agresji rówieśniczej ma wpływ na całą grupę uczniów, na całą klasę. Jak mówił, sprawcy agresji, czy przemocy stanowią kilka procent populacji, ofiary - kilkanaście, pozostali uczniowie to świadkowie, którzy albo stają po stronie sprawcy, albo ofiary. "Wszystkie najbardziej skuteczne programy na świecie nakierowane są właśnie na świadków" - podkreślił Pyżalski.

Celem programu rządowego "Bezpieczna i przyjazna szkoła" jest podnoszenie poziomu bezpieczeństwa w szkołach oraz kształtowanie wśród dzieci i młodzieży postaw prospołecznych i prozdrowotnych. Zakłada on m.in. zwiększenie działań zmierzających do zmniejszenia zakresu i nasilenia takich problemów wśród dzieci i młodzieży, jak agresja i przemoc, w tym cyberprzemoc, używanie substancji psychoaktywnych, uzależnienie od gier komputerowych, internetu i hazardu.

Na realizację programu w budżecie państwa na 2014 r. zabezpieczono kwotę 6 mln zł w rezerwie celowej. Ustalono, że w kolejnych latach środki na ten cel będą planowane w wysokości nie wyższej niż 6 mln zł rocznie.

Program "Bezpieczna i przyjazna szkoła" realizowany był w latach 2008-2013. Był odpowiedzią na wcześniejszy - wprowadzony przez rząd Jarosława Kaczyńskiego - program "Zero tolerancji dla przemocy w szkole". Jak napisano wówczas w uzasadnieniu projektu programu "szkoła powinna stosować kary, ale równolegle uczyć wartości społecznych, alternatywnych zachowań i ważnych umiejętności życiowych".

O przedłużenie programu "Bezpieczna i przyjazna szkoła" na lata 2014-2016 wnioskowała sejmowa komisja edukacji nauki i młodzieży. (PAP)