Po wznowieniu rozprawy Trybunał powrócił do zadawania pytań; następnie po wysłuchaniu zdań końcowych stron ogłosił wyrok.
TK uznał, że ocena samodzielności zdającego to część wyniku i jako taka, nie podlega kontroli sądowoadministracyjnej.
"Procedura sądowa nie jest zdatna i nie jest adekwatna do weryfikacji prawidłowości unieważnienia matury z powodu niesamodzielnego rozwiązywania zadań stwierdzanego w toku sprawdzania pracy" - mówił w uzasadnieniu orzeczenia sędzia TK Mirosław Granat.
Dodał, że przyjęcie innego punktu widzenia prowadziłoby do stanu, w którym sąd stanąłby przed koniecznością ocenienia rozstrzygnięcia egzaminatora co do niesamodzielności rozwiązania arkusza zadań. "Ostatecznie w takim wypadku sąd administracyjny podawałby wyniki egzaminu na przykład z chemii rozszerzonej" - mówił.
Tymczasem, jak zaznaczył sędzia, stwierdzenie samodzielności lub niesamodzielności rozwiązania zadania podczas sprawdzania pracy maturalnej przez egzaminatora "jest oceną wynikającą z doświadczenia pedagogicznego i sztuki pedagogicznej, jak i wiedzy merytorycznej z danego przedmiotu".
Jak mówił, ocena prac maturalnych przez sąd, a nie przez egzaminatorów, sprowadzałaby się do tego, że decydowaliby biegli, a nie egzaminatorzy, którzy są do tego przygotowani i obowiązują ich jednolite standardy.
Stan faktyczny dotyczył sprawy sprzed czterech lat. Licealistom z Ostrowca Świętokrzyskiego unieważniono pisemny egzamin maturalny z chemii na poziomie rozszerzonym, bo ich prace uznane zostały za napisane niesamodzielnie. Maturzyści wystąpili m.in. do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Łodzi i następnie Naczelnego Sądu Administracyjnego. Obie instancje uznały, że decyzja dyrektora Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej nie jest decyzją administracyjną i nie mają kompetencji do rozpoznawania tego typu spraw.

Uczeń ma dwa dni, by zakwestionować sumę punktów z egzaminu>>

W lutym 2013 r. maturzyści złożyli skargę do Trybunału, gdyż chcą, by ten zbadał, czy ówczesny zapis ustawy o systemie oświaty głoszący, że wyniki egzaminu maturalnego (i zgodnie z przyjętą interpretacją jego unieważnienie) są ostateczne i nie służy na nie skarga do sądu administracyjnego, nie są sprzeczne z kilkoma artykułami konstytucji.
Według skarżących mogło dojść do złamania konstytucyjnej zasady, że Polska jest demokratycznym państwem prawnym, w kontekście artykułów mówiących o: prawie do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy przez sąd, kontroli administracji publicznej, prawa do nauki oraz ochrony czci i dobrego imienia.
Według reprezentującego licealistów mec. Mikołaja Pietrzaka, decyzja o unieważnieniu egzaminu była arbitralna, jednocześnie napiętnowała osoby, którym unieważniono egzamin jako nieuczciwe. W ocenie mecenasa, unieważniając licealistom egzamin z chemii, ograniczono też ich prawo do wyboru studiów.
Zdanie o niekonstytucyjności badanych przepisów podziela rzecznik praw obywatelskich Irena Lipowicz. W jej opinii - wyrażonej w pisemnym stanowisku - decyzja o unieważnieniu egzaminu nie może być uznana za czynność identyczną z ocenianiem prawidłowości odpowiedzi.
Odmiennego zdania jest Ministerstwo Edukacji Narodowej. Występując na poprzedniej rozprawie w imieniu resortu edukacji mec. Maciej Strójwąs podkreślił, że nieprawdą jest, że decyzja egzaminatora stwierdzającego niesamodzielność prac jest decyzją arbitralną jednej osoby. Jak mówił, zakwestionowane prace maturzystów z Ostrowca poddane zostały wieloetapowej weryfikacji.(PAP)

OKE ostrzeże, zanim unieważni egzamin>>

Służąc rządom dobrego prawa. Andrzej Rzepliński w rozmowie z Krzysztofem Sobczakiem