Budowa "Term Warmińskich" jest na ukończeniu. Według starosty lidzbarskiego Jana Harhaja zostało do wykonania ok. 13 proc. robót. "Niestety, w ostatnich dniach dotarły do nas niepokojące informacje o głównym wykonawcy, firmie +Kornas+, związane z tym, że ktoś miał tę firmę wykupić. Potem usłyszeliśmy, że firma jest w upadłości, a następnie dostaliśmy pismo podpisane przez prezesa firmy, który nie figuruje w KRS" - powiedział Harhaj i dodał, że w związku z tym starostwo wypowiedziało "Kornasowi" umowę na dalszą realizację budowy. Harhaj przyznał, że ze swojej strony "Kornas" także wypowiedział umowę starostwu na budowę term.

"Termy Warmińskie" to kompleks basenów z wodą termalną oraz tzw. infrastrukturą towarzyszącą, m.in. domkami wypoczynkowymi, salą konferencyjną, restauracją, kręgielnią, czy dyskoteką. Od 2012 roku inwestycję prowadzi starostwo powiatowe w Lidzbarku Warmińskim w partnerstwie z miastem Lidzbark Warmiński. Termy mają kosztować 96 mln zł, a budowa jest w znacznej części (66 mln zł) dofinansowana z unijnego Regionalnego Programu Operacyjnego Warmia Mazury 2007-2013.

W związku z wymianą pism z "Kornasem" starostwo powiatowe w Lidzbarku Warmińskim rozpoczęło inwentaryzację inwestycji. Zdaniem Harhaja kłopoty na linii "Kornas" - starostwo nie powinny się odbić na podwykonawcach robót, którzy pracują na budowie.

"Od dawna płacimy podwykonawcom bezpośrednio" - powiedział PAP Harhaj i dodał, że obecna sytuacja komplikuje inwestycję od strony prawnej. Nie wiadomo, czy na końcowe roboty starostwo będzie musiało rozpisać nowy przetarg, czy zrobią to pracujący dotąd dla "Kornasa" podwykonawcy.

"Zatrudniliśmy kancelarię prawną, która analizuje sytuację. Sądzę, że do początku września powinniśmy wiedzieć, co dalej" - przyznał PAP starosta lidzbarski.

Do czasu nadania tej depeszy PAP nie udało się skontaktować z firmą "Kornas" - telefony podane do kontaktu są wyłączone.

Z powodu zaawansowania prac w "Termach Warmińskich" starostwo rozpisało już przetargi na dostawcę wyposażenia kompleksu oraz rozpoczęło poszukiwania partnera prywatnego, który prowadziłby obiekt przez 10 lat. Harhaj w rozmowie z PAP powiedział, że wynikłe w ostatnich dniach kłopoty z głównym wykonawcą robót "nie wstrzymują tych przetargów". Nie wiadomo jednak, czy kompleks basenowo-rekreacyjny zostanie otwarty na przełomie roku, czy później. Pierwotnie otwarcie planowano już jesienią.

"Termy Warmińskie" to jedna z największych inwestycji współfinansowanych z unijnych środków, jaką prowadzą lokalne samorządy na Warmii i Mazurach. Inwestycja wzbudza jednak wiele kontrowersji, ponieważ woda, która będzie zasilać baseny, ma temperaturę 24 st. C i będzie wymagała podgrzania. Z tego powodu jakiś czas temu niemiecki "Der Spiegel" umieścił projekt na liście "euroabsurdów", podobnie uczyniła także "Polityka".

Inwestycja w Lidzbarku Warmińskim ma także podtekst polityczny, gdyż z tego miasta pochodzi marszałek województwa Jacek Protas (PO). Opozycja w sejmiku warmińsko-mazurskim oraz część działaczy PO w regionie uważa, że ten fakt miał wpływ na finansowanie tzw. zimnych term z pieniędzy RPO. Posłanka PO Lidia Staroń przed rokiem złożyła w tej sprawie zawiadomienie do prokuratury, a ta wciąż prowadzi postępowanie. Prokuratura sprawdza, czy urzędnicy dopełnili swoich obowiązków. Sprawdzane jest m.in., czy zarząd powiatu lidzbarskiego zaczął realizować inwestycję m.in. wbrew posiadanym opiniom geologiczno-hydrologicznym, leczniczym i innym ekspertyzom, wskazującym na brak podstaw ekonomicznych dla tej budowy. W wyniku tych decyzji powiat miałby ponieść szkody finansowe sięgające 17,5 mln euro. Śledztwo w tej sprawie przedłużono ostatnio do 19 listopada.

Termy powstają w Lidzbarku Warmińskim u podnóża Góry Krzyżowej, przy drodze krajowej nr 51, prowadzącej do polsko-rosyjskiego przejścia granicznego w Bezledach. W najbliższym czasie ma się rozpocząć przebudowa tej drogi, by można z niej było w dogodny sposób zjechać do term. (PAP)