PAP: Obowiązująca od 1 stycznia 2012 roku ustawa śmieciowa ma zapewnić racjonalną gospodarkę odpadami komunalnymi i zachęcić do segregacji odpadów. W większości przypadków mieszkańcy wiedzą tylko tyle, że za posegregowane odpady zapłacą od 40 do 50 proc. mniej. Nie wiedzą jednak, jak prawidłowo segregować odpady.

Piotr Woźniak: Rzeczywiście, to jest problem i wiąże się on z brakiem kampanii informacyjnej na temat nowych przepisów, którą powinny prowadzić gminy. Niepokoi mnie to. Ustawowo samorządy są zobowiązane od 1 stycznia tego roku informować swoich mieszkańców o nowych przepisach i o tym jak będą one realizowane na ich terenie.

PAP: Ustawa mówi o plastiku, szkle, papierze czy odpadach zmieszanych, które powinny trafić do osobnych pojemników. Jak traktowane będą np. słoiki po dżemach, czy pojemniki po jogurtach, jeżeli znajdować się będą w nich resztki?

PW: W mojej gminie będą traktowane jako odpad zmieszany, ponieważ nowy, uchwalony miesiąc temu regulamin nakazuje mi usunąć zawartość przed wrzuceniem opakowania do czerwonego (opakowanie na plastik - PAP) albo zielonego (opakowanie na szkło - PAP) pojemnika.

PAP: Przy coraz wyższych cenach za wodę, może bardziej będzie się opłacało zapłacić o te 50 proc. więcej za odpady zmieszane niż za każdym razem myć słoiki czy pojemniki, aby uzyskać w domu "czyste" szkło czy plastik?

PW: Niczego nie chcę sugerować, ale ja myję. Ta niepewność wynika właśnie z braku informacji w gminach, szczególnie w dużych miastach. To samorządy muszą poinformować swoich mieszkańców, od których pobierać będą opłaty, jak powinni postępować. Główne zasady są znane, natomiast samorządy powinny wydać jasny i precyzyjny komunikat: co zostanie przez nie uznane za odpad posegregowany, a co za zmieszany. Jedne samorządy mogą uznać, że butelkę po oleju należy umyć, inne - że nie. Zależy to od zaplecza jakim dysponuje konkretna gmina do recyklingu. Apeluję do gmin, aby jak najszybciej poinformowały i uświadomiły swoich mieszkańców, jak powinna wyglądać segregacja śmieci w nowym gminnym systemie i jak będą z tej segregacji rozliczani.

PAP: Kolejnym problemem są ślimaczące się procedury przetargowe dotyczące wyboru firm odbierających odpady komunalne w gminach. W ilu z nich przeprowadzono już takie przetargi?

PW: Z naszych informacji na koniec lutego wynika, że przetargi ogłoszono w ok. 250 gminach, 36 już rozstrzygnięto, a w ponad 20 ogłoszono zwycięskie firmy.

PAP: Czyli na 2,5 tys. gmin tylko 250 zorganizowało przetargi, to niewiele.

PW: Ta liczba nie wygląda imponująco, ale dane są z końca lutego. Ilość przetargów będzie rosnąć szybko wraz z przybliżaniem się terminu 1 lipca. Nowe dane o przetargach zbierzemy jeszcze w kwietniu.

PAP: Co się stanie, jeżeli gminy nie zdążą z przetargami?

PW: Śmieci na pewno nie będą zalegać na ulicach. Jeżeli którykolwiek samorząd spóźni się z przetargiem, to każdy właścicieli nieruchomości ma prawo wezwać rejestrowanego przewoźnika odpadów komunalnych i nakazać mu usunięcie odpadów. Później będzie mógł żądać od gminy zwrotu kosztów. Regres do gminy w takim przypadku jest usankcjonowany w art. 6s ustawy.

 

PAP: Czy ten przepis nie stanie się wytrychem dla obejścia ustawy?

PA: Ten przepis został zaprojektowany, aby ustawa przewidywała wszelkie scenariusze. Jego użycie powinno być jednak wyjątkowe. Regułą od pierwszego lipca w każdej gminie będzie funkcjonujący nowy system gospodarowania odpadami. Brak wdrożonego systemu oznacza, że gmina musi się liczyć z karą - 50 tys. zł za brak przetargu i musi wygospodarować pieniądze na spłatę roszczeń mieszkańców. Gminy bardzo dokładnie przeczytały ustawę i wiedzą, że ten przepis istnieje, dlatego zależeć im będzie na rozpisywaniu i rozstrzyganiu przetargów w terminie.

Rozmawiał Michał Boroń (PAP)

mick/ je/ mow/