Zaproponowane przez Senat do ustawy o OZE poprawki zakładały zastąpienie taryf gwarantowanych prawem do odsprzedaży nadwyżek energii za 210 proc. hurtowej ceny.

Ich odrzucenie przez Sejm w piątek oznacza, że w ustawie o OZE pozostał tzw. zapis prosumencki, wprowadzony nieoczekiwanie przez Sejm przy uchwalaniu ustawy o OZE. Gwarantuje on posiadaczom przydomowych mikroinstalacji (np. solarów) o mocy do 10 kW odkup od nich "zielonej" energii po cenie gwarantowanej i wyższej niż rynkowa.

Tzw. zapis prosumencki dzieli prosumentów (czyli jednoczesnych producentów i konsumentów energii) na dwie grupy - najmniejsze instalacje do 3 kW i te od 3kW do 10 kW. W przypadku tych pierwszych wsparcie miałoby wynieść ok. 75 gr na kWh w ciągu piętnastu lat, w przypadku drugiej 40-70 gr/ kWh.

Za odrzuceniem poprawek Senatu zagłosowało w piątek 227 posłów, przeciwko - 200, a dziewięciu posłów wstrzymało się od głosu. Przeciwko poprawce głosowali posłowie PSL (w tym wicepremier, minister gospodarki Janusz Piechociński), PiS, SLD i TR. Z tych klubów od głosu wstrzymało się trzech posłów: Krzysztof Tchórzewski (PiS), Edmund Borawski (PSL) i Piotr Bauć (TR). Rozwiązania przyjęte przez Senat poparł cały klub PO z wyjątkiem posła Łukasza Tuska, który się wstrzymał.

Po decyzji Sejmu szef klubu PO Rafał Grupiński ocenił, że w głosowaniu przeciw poprawkom Senatu do ustawy o OZE "kryje się niebezpieczeństwo", że posłowie ulegli lobby producentów paneli fotowoltaicznych. Jego zdaniem posłowie poparli droższy prąd; podkreślił, że PSL głosowało wbrew projektowi MG.

"Sejm w tej chwili przegłosował nie tylko droższy prąd w domach tych, którzy np. w blokach czy kamienicach czynszowych nie mogą produkować na swoje potrzeby, ale też przegłosował franczyzę w domach jednorodzinnych, czyli wypożyczanie paneli przez duże firmy dziesiątkom albo setkom gospodarstw po to, by czerpać zyski z nadprodukcji prądu z tych paneli" - mówił Grupiński.

Pytany, czy szefa PSL, ministra gospodarki Janusza Piechocińskiego czeka rozmowa koalicyjna w sprawie głosowania jego klubu wbrew rządowi, powiedział: "My, jako klub, który rzekomo postąpił wbrew interesom prosumenckim, płacimy koszty tego, że Ministerstwo Gospodarki, czyli premier Piechociński, zaproponowało tę ustawę w takiej postaci, w jakiej myśmy jej bronili". "A potem się okazuje, że klub pana premiera Piechocińskiego głosuje wbrew projektowi, który zgłosiło jego ministerstwo. Trudno mi się połapać, o co w tym wszystkim chodzi" - zaznaczył Grupiński

Sam Piechociński powiedział dziennikarzom po głosowaniu, że poprawki Senatu do ustawy o OZE "były nie rządowe, a polityczne". "One odeszły od wizji, z którą projekt wyszedł z rządu. Na etapie prac parlamentarnych projekt podlegał istotnym zmianom" - przekonywał.

Lider PSL powiedział, że w sprawie senackich poprawek do ustawy o OZE głosował "jak cały PSL i większość parlamentarna", czyli przeciw. Dowodził, że PSL jest w tej sprawie konsekwentne, bo "stawiało od samego początku" na rozwiązania dot. prosumentów.

ID produktu: 40160329 Rok wydania: 2014
Autor: Roland Berger
Tytuł: Zielony wzrost, zielony zysk>>>

Zdaniem Piechocińskiego PO wcześniej porozumiała się ws. głosowania za poprawką Senatu z PiS-em, ale w czwartek wieczorem klub PiS zmienił zdanie, obserwując "stan opinii publicznej" w trakcie kampanii wyborczej.

Do tych słów odniósł się szef klubu PiS Mariusz Błaszczak, stwierdzając, że "pan Piechociński ma problem i próbuje go przerzucić na kogoś innego, na opozycję". "To, co mówi Piechociński, to takie dyrdymały, żeby od siebie odwrócić uwagę" - oświadczył.

Zdaniem polityka PiS głosowanie ws. poprawek do ustawy o OZE pokazuje rozbicie koalicji PO-PSL. "Jest jakiś problem w koalicji rządowej. Koalicja rozbiła się w tym głosowaniu. (...) Wniosek jest z tego taki, że koalicja nie jest spójna" - stwierdził Błaszczak.

Piotr Siergiej - rzecznik Koalicji Klimatycznej, zrzeszającej 23 organizacje pozarządowe - uważa, że ustawa z zapisem prosumenckim stanie się impulsem do rozwoju OZE w Polsce. "Zaistnienie energii odnawialnej w Polsce przyczyni się do obniżenia cen prądu, tak dzieje się to w Niemczech. Może się okazać, że wszyscy Polacy będę beneficjentami taniej energii produkowanej przez OZE, co wymusi na producentach energii metodą tradycyjną racjonalizację kosztów, a to z kolei przyczyni się do obniżenia cen energii w całości" - przekonuje Siergiej.

Z kolei zdaniem dyrektora biura Polskiego Komitetu Energii Andrzeja Kani, przyjęte przez Sejm zapisy dot. taryf gwarantowanych "oznaczają odejście od jednej z głównych idei ustawy to jest realizowania rozwoju OZE z uwzględnieniem racjonalności ekonomicznej rozumianej jako akceptowalny, możliwie najniższy koszt dla obywateli i dla gospodarki".

"Za pieniądze, które zostaną wydane – zgodnie z przyjętą ustawą - na wsparcie mikroinstalacji można by wyprodukować dwa razy więcej energii zielonej z tańszych instalacji (zaproponowane 750 zł wersus poniżej 400 zł z obecnie produkujących)" - wskazywał. (PAP)

sdd/ par/ abr/