W lipcu rozpocznie się wyburzanie liczącego pół wieku stadionu, który gościł igrzyska olimpijskie w Tokio w 1964 roku. Na miejscu położonego w jednej z bardziej zielonych dzielnic obiektu ma powstać nowy stadion, zaprojektowany przez brytyjską architekt irackiego pochodzenia, Zahę Hadid.

Projekt Hadid, która jest autorką między innymi centrum sportów wodnych wybudowanego na igrzyska olimpijskie w Londynie w 2012 roku, od pewnego czasu wzbudzał wątpliwości. Krytyka dotyczyła przede wszystkim skali i kosztów realizacji projektu; wskazywano też, że nowy, ogromny stadion nie będzie komponować się z otoczeniem. Obecnie w okolicy znajdują się liczne tereny zielone oraz jeden z najbardziej znanych obiektów sakralnych w Tokio, świątynia Meiji.

Pod koniec maja Japońskie Centrum Promocji Sportu przedstawiło zmodyfikowaną wersję oryginalnego projektu. Stadion ma być mniejszy od budynku zaprojektowanego przez Hadid i prawie dwukrotnie tańszy.

Zdaniem komentatorów skala nowego projektu nadal jest przytłaczająca – obiekt ma mieć 70 metrów wysokości, wnętrze to ponad 222 tysiące metrów kwadratowych przestrzeni.

„Do tej pory nigdy nie miałem tak emocjonalnego stosunku do jakiejkolwiek architektury” – powiedział tokijski projektant Edward Suzuki, który sprzeciwia się pomysłom Japońskiego Centrum Promocji Sportu i w internecie zbiera podpisy pod petycją wzywającą do zachowania i renowacji dawnego stadionu. Obecnie podpisało ją ponad 2 tys. osób.

„To dzieje się w moim ogrodzie, w naszym ogrodzie (...) nie możemy na to pozwolić. To grzech, to zbrodnia” – dodał Suzuki.

Wątpliwości wzbudza też koszt inwestycji, który - pomimo okrojenia – szacowany jest na 170 miliardów jenów (około 5 miliardów złotych). Konserwacja obiektu będzie co roku pochłaniać 4,5 miliarda jenów (ponad 130 milionów złotych). Komentatorzy wskazują na prognozowany spadek liczby ludności Japonii i twierdzą, że kraj nie będzie mógł sobie pozwolić na utrzymywanie tak drogiego stadionu.

„Płacimy podatki i wydajemy nasze oszczędności z myślą o kolejnych pokoleniach. Jestem pewien, że nie będą one w stanie pozbyć się tego długu oraz obiektu przynoszącego nieustanne straty i właśnie nas będą za to obwiniać” – powiedział Suzuki.

Inny tokijski architekt, laureat prestiżowej Nagrody Pritzkera, Toyo Ito, przedstawił projekt zakładający renowację i rozbudowę istniejącego stadionu, aby obiekt ten mógł pomieścić 80 tys. widzów (wymóg MKOl), ale pomysł nie zyskał uznania decydentów.

Projekt nowego stadionu ma też swoich zwolenników, którzy uważają, że Tokio – jako jedno z największych i najbogatszych miast świata – powinno posiadać obiekt sportowy odpowiadający jego randze.

„Wybudowanie stadionu będzie demonstracją naszych ogromnych możliwości technologicznych. Zdecydowanie powinniśmy zrealizować ten cel” – powiedział honorowy przewodniczący Japońskiego Związku Piłki Nożnej Junji Ogura.

Debata wokół stadionu toczy się w przeddzień zaplanowanej rozbiórki dawnego obiektu. Presję na przyspieszenie prac budowlanych wywiera Ministerstwo Edukacji, Sportu i Nauki, ponieważ nowy stadion ma być wykorzystany podczas mistrzostw świata w rugby w 2019 roku.

Kontrowersyjna praca Hadid w listopadzie 2012 roku została uznana za najlepszą w konkursie na projekt nowego japońskiego stadionu narodowego. Niecały rok później Międzynarodowy Komitet Olimpijski przyznał Tokio prawo do organizacji letnich igrzysk olimpijskich w 2020 roku. Nowy stadion ma być główną areną tego wydarzenia.

Z Kobe Michał Ostaszewski (PAP)