Trzaskowski przedstawił w środę posłom z sejmowej komisji ds. Unii Europejskiej informację na temat stanowiska rządu na najbliższe posiedzenie Rady Europejskiej, które odbędzie się 23-24 października.

Szczyt UE ma uzgodnić nowy cel redukcji emisji CO2 w UE po 2020 r. Komisja Europejska zaproponowała na początku roku 40-proc. cel redukcji emisji CO2 w ramach projektu polityki energetycznej i klimatycznej UE do 2030 roku. Zaproponowała też ogólnoeuropejski cel udziału energii ze źródeł odnawialnych na poziomie 27 proc.

"Sytuacja jest wyjątkowo trudna. KE zaproponowała bardzo ambitne cele ograniczania emisji. Uważamy, że w obecnej sytuacji gospodarczej są one zbyt ambitne. Dziś powinno nam w UE zależeć przede wszystkim na tym, by pobudzać wzrost, zwiększać konkurencyjność europejskiej gospodarki" - podkreślił Trzaskowski. Jak zaznaczył, propozycja Komisji Europejskiej ws. redukcji emisji nie ułatwi osiągnięcia tych celów, przynajmniej w perspektywie krótko- i średnioterminowej.

Według Trzaskowskiego UE "sama sobie przeczy", stawiając sobie z jednej strony bardzo ambitne cele klimatyczne, a z drugiej strony stawiając mocno postulat reindustrializacji. Jak dodał, Unia odpowiada tylko za 11 proc. światowej emisji CO2, "a więc nakładanie sobie dodatkowego kagańca nie zmieni radykalnie globalnej sytuacji w tej kwestii".

"Sytuacja jest jednak taka, że olbrzymia większość naszych partnerów chce tych znacznie ambitniejszych celów i prze ku temu, aby zostały one zaakceptowane" - zaznaczył minister ds. europejskich.

Jak podkreślił Polska nie zgodzi na żadne dodatkowe obciążenia, które przełożą się na drastyczny wzrost cen energii elektrycznej. "Z naszych obliczeń wynika, że gdyby się zgodzić na te bardziej ambitne cele, cena energii poszłaby w górę o 80 proc." - mówił Trzaskowski.

"Jeszcze raz powtórzę to dobitnie: żadnych dodatkowych obciążeń, które przekładają się na ceny energii. Na takie porozumienie zgody nie będzie" - oświadczył. Jak zaznaczył, rząd próbuje wypracować porozumienie, jednak jeżeli nie będzie ono zadowalające z punktu widzenia naszych interesów, to na najbliższej Radzie Europejskiej kompromisu nie będzie.

"Tutaj będziemy zajmowali stanowisko wyjątkowo pryncypialne. Liczymy na to, że nasi partnerzy wyjdą nam naprzeciw" - mówił minister. Jak zaznaczył, "to, co jest w tej chwili na stole jest dla Polski zdecydowanie niezadowalające".

Trzaskowski podkreślił, że Polska od 1989 roku wykonała już olbrzymi wysiłek, jeżeli chodzi o redukcję emisji gazów cieplarnianych, zmniejszając ją o 30 proc. "Co roku obniżamy emisje w sektorze ETS o 1,74 proc.; to jest zobowiązanie, które podjęliśmy lata temu i żadnego dodatkowego obciążenia w tej materii na swoje barki nie weźmiemy; tutaj będziemy bardzo ostrzy" - powiedział minister.

"Będziemy bardzo twardzi; nie weźmiemy na siebie żadnych zobowiązań, które obciążą nas dodatkowo i (wpłyną negatywnie) na ceny energii. Jeżeli takie porozumienie nie zostanie położone na stole, to kompromisu nie będzie" - oświadczył. Jak dodał, "trzeba sobie jednak zdawać sprawę, że nie oznacza to, że ten problem zniknie i skończą się rozmowy na temat mocno nierealistycznych i zupełnie nie pasujących do rzeczywistości pomysłów zgłoszonych przez KE".

Trzaskowski zaznaczył, że Polska nie godzi się też na wiązanie kwestii unii energetycznej i polityki klimatycznej. Podkreślił, że nasz kraj w rozmowach z partnerami z UE jasno stawia sprawę, że połączenie tych kwestii jeszcze bardziej usztywni polskie stanowisko i "tym bardziej nie będzie porozumienia". Jak zaznaczył, Polska nie zgodzi się na ustępstwa w polityce klimatycznej w zamian za ustępstwa w kwestii unii energetycznej.

Wiceminister środowiska, pełnomocnik rządu ds. polityki klimatycznej Marcin Korolec powiedział, że wszystkie państwa członkowskie UE "mają problem" z propozycją KE w sprawie redukcji emisji. "Sytuacja wygląda w ten sposób, że rzeczywiście próbujemy znaleźć formułę kompromisową, ale na pewno ta dyskusja nie wygląda w ten sposób, jak niektórzy chcieliby to ustawiać, że jest to 27 (państw UE) do jednego. Wszystkie państwa mają z tą propozycją Komisji problem" - powiedział Korolec. Jak dodał, kompromis, jeżeli zostanie osiągnięty, będzie różny od komunikatu KE.

Wygłaszając w Sejmie expose premier Ewa Kopacz zadeklarowała, że rząd nie zgodzi się na dodatkowe koszty polityki klimatycznej UE, w tym podwyżki cen energii. Podkreślała też, że najnowsze propozycje dla polskiego węgla pozwolą zyskać czas na uczynienie tej branży konkurencyjną. Dzień później ponownie zapewniła, że Polska twardo będzie prezentować swe stanowisko w kwestii redukcji emisji CO2 w UE i nie wykluczyła weta.

Minister środowiska Maciej Grabowski powiedział PAP, że jeżeli nowy unijny cel redukcji emisji CO2 miałby się przełożyć na takie zobowiązania Polski, które mogłyby doprowadzić do wyższych cen energii, to dla nas jest to warunek trudny do przyjęcia. Minister podkreślił jednak, że Polska chce unijnego porozumienia w październiku. (PAP)