Rzecznik bielskiej straży pożarnej Patrycja Pokrzywa powiedziała, że zgłoszenie o plamie oleju w rejonie pobliskich Czechowic-Dziedzic napłynęło od mieszkańców. Okazało się, że jego struga ciągnie się aż do żwirowni w Kaniowie. Patrol policji znalazł tam porzucone 200-litrowe beczki wypełnione substancjami ropopochodnymi, starymi farbami, zużytymi filtrami oleju, a także zanieczyszczonym czyściwem. Leżały tam też niesegregowane śmieci.

„Część beczek było rozszczelnionych, dlatego też strażacy wykonali obwałowanie wokół uszkodzonych zbiorników, aby nie dopuścić do powiększenia się rozlewiska” – powiedziała Pokrzywa.

Znaleziskiem zajęli się pracownicy Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska z Bielska-Białej. „Stwierdziliśmy, że nie doszło do bardzo dużego zagrożenia, gdyż teren był utwardzony, a w pobliżu nie ma wód powierzchniowych. (…) Pobraliśmy próbki substancji. Wstępnie ustaliliśmy, że mogą to być odpady farb drukarskich. Dokładne wyniki poznamy na początku przyszłego tygodnia” – poinformowała Agata Serafin z bielskiego Inspektoratu.

Utylizacją składowiska zajmie się gmina Bestwina, na terenie której znajduje się żwirownia. Wójt Artur Beniowski w rozmowie z PAP powiedział, że przeprowadzi ją specjalizująca się w gospodarce odpadami niebezpiecznymi firma. „Prace zacznie w najbliższych dniach” – dodał.

Samorządowiec dodał, że utylizacja będzie kosztowała gminę 870 zł za tonę. „Zapłaci Bestwina, ale będziemy się zwracali o zwrot do Fundusz Ochrony Środowiska o refundację. Być może policja schwyta sprawcę, wówczas będziemy się od niego domagali pieniędzy” – wyjaśnił.

Sprawę porzucenia beczek bada bielska policja. Jurasz powiedziała, że za składowanie odpadów w sposób, który zagraża ludziom lub przyrodzie, sprawcy grozi kara do 5 lat więzienia.