Ekolodzy z pływającej pod holenderską banderą jednostki usiłowali 18 września 2013 roku przedostać się na platformę wiertniczą Prirazłomnaja na Morzu Barentsa w proteście przeciwko wydobyciu ropy naftowej w Arktyce. Interweniowała straż przybrzeżna Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB), która zatrzymała statek i odholowała go do Murmańska na północy Rosji.

Holandia zainicjowała przed Trybunałem procedurę arbitrażu, lecz Rosja odmówiła w niej udziału.

Zdaniem Trybunału w Hadze Rosja, zajmując, przeszukując i aresztując statek "Arctic Sunrise" bez uprzedniej zgody Holandii, a także aresztując i wszczynając postępowanie przeciwko 30 członkom załogi, "nie dopełniła swoich zobowiązań wobec Holandii", wynikających z konwencji ONZ o prawie morza.

Odszkodowanie, którego wysokość ogłosił Trybunał we wtorek, obejmuje koszty naprawy statku, zwrot za kaucje wpłacone za członków załogi oraz odszkodowanie za straty moralne spowodowane ich aresztowaniem.

Rzecznik prasowy rosyjskiego MSZ Artiom Kożin powiedział dziennikarzom, że "sprawa +Arctic Sunrise+ nie podlega jurysdykcji trybunału międzynarodowego w Hadze, ignoruje praktykę postępowania państw w zwalczaniu nieodpowiedzialnego zachowania na morzu, w tym wobec potencjalnie niebezpiecznych i złożonych technicznie obiektów".

Kożin podkreślił, że decyzja Trybunału "zasadniczo zachęca do działań przestępczych w strefach ekonomicznych należących do konkretnych państw pod pretekstem tzw. +pokojowego protestu+". Przypomniał też, że działania Greenpeace zagrażały personelowi platformy wiertniczej.

Członkowie załogi "Arctic Sunrise", wśród których było 26 cudzoziemców, w tym Polak Tomasz Dziemianczuk i czterech Rosjan, zostali początkowo oskarżeni o terroryzm, następnie o piractwo, a ostatecznie Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej zmienił kwalifikację czynu na chuligaństwo. Pod koniec listopada 2013 roku wszyscy ekolodzy wyszli z aresztu za kaucją, a w połowie grudnia 2013 roku zostali objęci amnestią ogłoszoną z okazji 20-lecia konstytucji Federacji Rosyjskiej. (PAP)