„Z uwagi na fakt, że obrońcy praw zwierząt złożyli doniesienie skarżąc policję o złe zabezpieczenie pikiety, dla zachowania bezstronności postępowania, zawnioskowaliśmy do Prokuratury Okręgowej w Nowym Sączu o wyznaczenie innej prokuratury do prowadzenia śledztwa w sprawie pikiety” – powiedział PAP w środę szef zakopiańskiej prokuratury Zbigniew Lis.

Prokuratura Okręgowa w ciągu kilku dni ma podjąć decyzję o przeniesieniu śledztwa lub odrzuceniu tego wniosku.

Do pikiety na drodze do Morskiego Oka doszło 9 listopada. Grupa kilkudziesięciu aktywistów przez blisko dwie godziny siedziała na tej popularnej trasie turystycznej, blokując przejazd. Kiedy aktywiści zaczęli blokować drogę pikieta stała się nielegalna, o czym poinformował ekologów przedstawiciel lokalnych władz. Zgoda była bowiem wydana na manifestację, a nie na blokadę drogi uniemożliwiającą obsługę ruchu turystycznego.

Kiedy doszło do szarpaniny, do akcji wkroczyła policja, która rozwiązała pikietę. W trakcie przepychanek jeden z aktywistów został ranny w głowę i przewieziono go karetką do szpitala.

Do zakopiańskiej prokuratury wpłynęło kilka zawiadomień w sprawie zajść przed Morskim Okiem. Jedno z nich dotyczy działań policji. Zdaniem aktywistów policja źle wywiązała się z zabezpieczenia manifestacji. Z kolei według policji wszystkie działania funkcjonariusze przeprowadzili prawidłowo.
Inne zawiadomienie dotyczy ewentualnego narażenia uczestników pikiety na utratę zdrowia lub życia poprzez wjechanie dwoma zaprzęgami na grupę siedzących na drodze ekologów, pobicia uczestników manifestacji i kierowania wobec nich gróźb karalnych. Zawiadomienie o nielegalnej pikiecie zorganizowanej przez obrońców praw zwierząt złożył też ówczesny starosta tatrzański.

Obrońcy praw zwierząt twierdzą, że na drodze do Morskiego Oka dochodzi do znęcania się nad końmi. Ich tezom przeczą jednak opinie ekspertów hipologów. Przeciw wycofaniu transportu konnego z tatrzańskiego szlaku są środowiska akademickie oraz Główny Lekarz Weterynarii i Związek Hodowców Koni. (PAP)