W środę ukazały się one w Dzienniku Urzędowym województwa. W najbliższym tygodniu spodziewane jest również zarządzenie dotyczące terenu działania PZŁ Łomża; decyzja jest jeszcze w trakcie uzgadniania z wojewodą - poinformował zastępca dyrektora RDOŚ w Białymstoku Grzegorz Piekarski. W całym regionie zarządzenia w sprawie odstrzału mają dotyczyć 2,7 tys. sztuk bobrów, czyli o 300 miej, niż pierwotnie planowano - dodał.

To Polski Związek Łowiecki (PZŁ) będzie realizował odstrzały. Zgodnie z rozporządzeniami, mogą być one prowadzone od 1 października do 28 lutego przez trzy lata.

Główny powód planowanych odstrzałów to rosnące z roku na rok wysokości wypłacanych odszkodowań za niszczone przez bobry groble, stawy rybne, podtapiane grunty, zalane uprawy - argumentuje RDOŚ.

Mniejsza liczba bobrów do odstrzału oraz ustalenie, że odstrzały nie będą prowadzone na terenach leśnych to wynik przeprowadzonych konsultacji społecznych w tej sprawie - powiedział Piekarski. W ramach konsultacji protesty składały organizacje ekologiczne, ale były też głosy pozytywne, np. z Podlaskiej Izby Rolniczej, od marszałka i wojewody - dodał.

Północno-wschodnia Polska należy do regionów, gdzie bobrów jest najwięcej w kraju. Wypłaca się tam też największe odszkodowania z powodu działalności tych zwierząt.

Jak informowała PAP na początku listopada rzeczniczka Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska (GDOŚ) w Warszawie Monika Jakubiak-Rososzczuk, odstrzały bobrów planują wszystkie regionalne dyrekcje. Łącznie ma być nimi objętych 27 tys. bobrów w ciągu trzech lat, co stanowi mniej niż 10 proc. obecnej populacji tych zwierząt. Powołując się na dane GUS, skalę odstrzału rzeczniczka porównała do rocznego naturalnego przyrostu tej populacji, przez co skala redukcji ma "nie wpłynąć na stan zachowania gatunku".

GDOŚ podkreśla, że bobry będą mogły być odstrzeliwane w miejscach, gdzie wywołują najwięcej konfliktów i straty przez nie powodowane są największe - np. tam, gdzie uszkodziły wały przeciwpowodziowe czy urządzenia melioracyjne. Miejsca te mają być wskazywane w konsultacjach, np. z Regionalną Radą Ochrony Przyrody.

Według GDOŚ nie jest obecnie możliwe zastosowanie na szeroką skalę innych niż odstrzał metod minimalizowania szkód bobrowych, bo brakuje pieniędzy na ten cel. Np. montaż rur przelewowych w żeremiach jest droższy niż wypłacanie odszkodowań rolnikom. "W wielu przypadkach rozwiązania alternatywne do odstrzału nie są możliwe do zastosowania lub nie przynoszą oczekiwanych skutków" - dodała Jakubiak-Rososzczuk. Podkreśliła jednak, że odstrzały nie wykluczają możliwości stosowania innych metod ograniczających szkody.

Niezadowoleni z zarządzeń w Podlaskiem są ekolodzy. Adam Bohdan z Fundacji Dzika Polska ocenił, że zdecydowana większość uwag nie została uwzględniona. "Jesteśmy nieusatysfakcjonowani finalną treścią zarządzeń (...) Wprawdzie formalnie wyłączono z odstrzału obszary zarządzane przez Lasy Państwowe, jednak nadal przewiduje się odstrzał w obwodach łowieckich pokrywających się z obszarami leśnymi. Te zapisy są ze sobą sprzeczne i mogą być różnie interpretowane"- skomentował Bohdan. Dodał, że odstrzały mają być również prowadzone na obszarach Natura 2000, gdzie bóbr przyczynia się do "utrzymania właściwego stanu siedlisk" i gatunków będących pod ochroną.

Monika Jakubiak-Rososzczuk poinformowała, że w 2015 roku za szkody wyrządzane przez bobry wypłacono w Polsce ok. o 17,2 mln zł odszkodowań, a w 2014 r. było to ponad 16,9 mln zł. Według GUS w Polsce w 2014 r. było 100,2 tys. bobrów, z czego 15 tys. w Podlaskiem.

Jak podawała wcześniej białostocka RDOŚ, w ciągu ośmiu ostatnich lat odstrzelono w Podlaskiem 650 bobrów na mocy wcześniejszych decyzji, choć zgoda dotyczyła ponad 2,3 tys. osobników. Wydano też zgody na rozbiórkę w ciągu pięciu lat ponad 1,1 tys. tam bobrowych.(PAP)