Mazurski Park Krajobrazowy nie ma planu ochrony od 2005 roku – wówczas uchylił ten dokument wojewoda warmińsko-mazurski argumentując, że nie jest dostosowany do zmienionej w tamtym okresie "Ustawy o ochronie przyrody". Nowego planu do dziś nie udało się wypracować - kolejne propozycje przygotowywane przez park nie zyskują akceptacji wszystkich wymaganych prawem stron.

 

„Ten stan rzeczy sprzyja tym, którym nie w głowie ochrona przyrody, ale czerpanie zysków z pięknych mazurskich krajobrazów w parku” – powiedział PAP prezes Fundacji na rzecz Ochrony Przyrody i Krajobraz Mazurskiego Parku Krajobrazowego i Dorzecza Krutyni, wieloletni były pracownik parku Jerzy Kruszelnicki.

 

Kruszelnicki wraz z działaczami kilku innych stowarzyszeń napisał list do marszałka woj. warmińsko-mazurskiego z apelem o „natychmiastowe przywrócenie należytej ochrony terenów parku”.

 

„Zlikwidowanie planu ochrony parku pozbawia go możliwości skutecznego działania, a więc dbania o te wartości, dla których został powołany. Obecna sytuacja prawna pozwala na niekontrolowaną ingerencję w środowisko naturalne, a tym samym prowadzi do zniweczenia dotychczasowego wysiłku włożonego w ochronę unikalnych wartości przyrodniczych i krajobrazowych tej części Mazur” – napisali do marszałka sygnatariusze apelu.

 

Plan ochrony parku to podstawowy dokument związany z funkcjonowaniem paku, który określa m.in. kwestie zabudowy w granicach parku i jego otulinie, a także reguluje zasady gospodarki leśnej, czy rybackiej.

 

„Bez tego dokumentu działamy opierając się na innych przepisach m.in. statucie Mazurskiego Parku Krajobrazowego, czy rozporządzeniu wojewody powołującym park do życia, ale nie da się ukryć, że to tzw. ręczne sterowanie, potrzebujemy planu ochrony i już” – powiedział PAP dyrektor parku Włodzimierz Jankowski.

 

Brak planu ochrony mazurskiego parku doskwiera też Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Olsztynie, która uzgadnia lokalnym samorządom decyzje ustalające lokalizację zabudowy w parku. „Gdy uzgodnienia nie wydamy oburzają się na nas inwestorzy i gminy, gdy wydamy pozytywną opinię mają to nam to za złe przedstawiciele parku” – powiedział PAP dyrektor tej instytucji w Olsztynie Stanisław Dąbrowski i dodał, że każdego dnia do jego placówka dostaje kilka tego rodzaju wniosków.

 

Od uchylenia w 2005 roku planu ochrony dyrekcja mazurskiego parku już kilka razy przygotowała taki dokument.

 

„Gdy po 2005 roku przedkładaliśmy wojewodzie kolejne plany ochrony, a robiliśmy to mniej więcej dwa razy w roku, wciąż urzędnicy wytykali nam błędy i niedociągnięcia. Potem (w 2009 roku – PAP) przeszliśmy pod samorząd wojewódzki i nadal nie udało się przeforsować tego dokumentu” – przyznał dyrektor Jankowski (kieruje parkiem od 2010 r.)

 

W 2010 roku nowy plan ochrony mazurskiego parku trafił już nawet pod obrady sejmiku województwa i zyskał akceptację radnych, ale skrytykowała go regionalna rada ochrony przyrody przy Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, która zgłosiła do niego ponad 70 poprawek.

 

„Musieliśmy to zrobić, bo plan w wielu miejscach był zły, zawierał np. zapisy niezgodne z prawem” – powiedział Dąbrowski.

 

Nanoszenie poprawek i uwag trwało tak długo, że prawnicy marszałka nakazali dyrekcji parku m.in. ponowne konsultacje społeczne z samorządami, rybakami i leśnikami. Te konsultacje - jak powiedział Jankowski - dobiegają końca. Jego zdaniem plan ochrony parku powinien być gotowy pod koniec kwartału. To jednak nie oznacza wprowadzenia planu - biuro prasowe marszałka woj. warmińsko-mazurskiego poinformowało PAP, że dokument ponownie trafi pod obrady sejmiku a potem znów zostanie przekazany do uzgodnień specjalistów. Terminów, w jakich mogłoby się odbyć głosowanie radnych nad dokumentem nie wskazano argumentując, że „dokument jeszcze nie jest gotowy”.

 

Podpisani pod apelem do marszałka działacze stowarzyszeń tę proceduralną przepychankę nazywają skandalem.

 

Mazurski Park Krajobrazowy istnieje od 1977 roku, leży w powiatach mrągowskim, piskim i szczycieńskim. (PAP)

 

jwo/ ls/