„Polska jest za tym, żeby takie cykliczne przeglądy się odbywały, ale nie jest jeszcze uzgodnione, co byłoby ich przedmiotem” - powiedział we wtorek PAP prof. Mieczysław Ostojski, wiceprzewodniczący polskiej delegacji na COP21. Jak zaznaczył, trwają negocjacje nie tylko na temat przeglądów celów klimatycznych, ale również na temat samych celów.

W swoim mandacie negocjacyjnym na szczyt klimatyczny ONZ w Paryżu (COP21) UE proponuje, by w ramach paryskiej umowy co 5 lat odbywał się przegląd ambicji mitygacyjnych (m.in. redukcji emisji CO2). Wszystkie strony umowy (w tym UE)dostarczałyby wówczas "nowe lub zaktualizowane" cele albo ponownie już istniejące. Nowe cele musiałyby być nie niższe od poprzednich zobowiązań.

„To jest mandat, co nie oznacza, że takie rozwiązania znajdą się w umowie; negocjacje trwają, proszę nie uprzedzać ich wyniku” – zastrzegł Ostojski.

Trwająca do 11 grudnia paryska konferencja klimatyczna krajów ONZ ma się zakończyć globalnym porozumieniem klimatycznym. Chodzi o to, by dzięki zadeklarowanym działaniom nie dopuścić do większego wzrostu średnich temperatur na świecie niż 2 stopnie Celsjusza w porównaniu z erą przedindustrialną.

By zrealizować ten cel, państwa konwencji klimatycznej ONZ (186 ze 194) określiły swoje krajowe wkłady w ochronę klimatu, tzw. INDC - Intended Nationally Determined Contributions. UE zaoferowała co najmniej 40-procentową redukcję emisji CO2 do 2030 r.

Jednak złożone wkłady nie zapewnią zatrzymania globalnego ocieplenia na poziomie 2 stopni Celsjusza, ale - jak wskazywano w Paryżu - na poziomie ok. 3 stopni. Dlatego m.in. UE naciska na rewizję celów co 5 lat, tak by można było z czasem zwiększyć ambicje i finalnie zatrzymać się na dwóch stopniach.

"By utrzymać wzrost temperatur poniżej 2 stopni Celsjusza, potrzebny jest przede wszystkim długoterminowy cel (50-proc. redukcja emisji CO2 do 2050 r. i zero emisji w 2100 r.). (...) Drugi punkt naprawdę potrzebny, to 5-letni cykl (rewizji celów klimatycznych - PAP), tak byśmy byli w stanie zwiększyć nasze ambicje z czasem" - powiedziała w poniedziałek PAP minister środowiska Luksemburga Carole Dieschbourg.

Jak wskazuje Koalicja Klimatyczna we wtorkowej informacji prasowej, "obserwatorzy oraz kraje rozwijające się, które są najbardziej narażone na skutki zmiany klimatu, naciskają, by weryfikacja bieżących celów redukcji gazów cieplarnianych (INDC) została wykonana w 2018 roku", dzięki czemu "po wejściu porozumienia paryskiego w życie można byłoby wystartować z wyższego pułapu". Globalna umowa klimatyczna ONZ ma wejść w życie w 2020 r.

Przewodniczący COP21 Laurent Fabius wyznaczył w niedzielę 14 ministrów, którzy mają ułatwić negocjacje prowadzące do globalnego porozumienia klimatycznego. Są oni przydzieleni do poszczególnych spornych obszarów; codziennie raportują postępy z rozmów. Za obszar nazwany: "ambicja, włącznie z długoterminowymi celami i okresowym przeglądem" odpowiadają ministrowie z St. Lucia i z Norwegii.(PAP)