W piątek 5 grudnia 2014 rano w Zadrożu koło Olkusza zderzyły się cztery samochody, 9 osób zostało rannych. Joanna Sieradzka z Krakowskiego Pogotowia Ratunkowego przyznaje, że sposób przeprowadzenia akcji ratunkowej w tym wypadku wymaga szczegółowego wyjaśnienia.
- Według przepisów załoga pierwszej karetki powinna poczekać na kolejną i pokierować akcją ratunkową. Decyzja o pozostawieniu ośmiu rannych budzi wątpliwości – mówi Joanna Sieradzka.

Eksperci od ratownictwa medycznego twierdzą, że na razie zbyt mało wiadomo o przebiegu akcji, aby jednoznacznie mówić o nieprawidłowościach w działaniach załogi ambulansu.

Czytaj: Prokuratura bada sprawę pozostawienia zwłok na miejscu wypadku >>>

- Jeżeli lekarz lub ratownik medyczny nie dokonał dokładnych oględzin wszystkich poszkodowanych, ale po prostu wziął tego, który na pierwszy rzut oka najbardziej ucierpiał, a resztę zostawił, to jest to zachowanie naganne. Jeżeli jednak po badaniu uznał, że tych osiem osób nie wymaga natychmiastowej interwencji, to mógł je zostawić na miejscu – ocenia ratownik medyczny Wojciech Werbicki. (pap)