We wtorek 24 stycznia 2017 odbyła się sekcja zwłok zmarłego. Rybnicka prokuratura rejonowa nie ujawnia jej wstępnych ustaleń. Tamtejsi śledczy uznali, że potrzebne są dalsze pogłębione badania. Zwykle trwają one kilka tygodni.

- Nie można mówić jednoznacznie o przyczynie zgonu. Jest konieczność dodatkowych szerokich badań - powiedziała we wtorek 24 stycznia 2017 roku zastępczyni prokuratora rejonowego w Rybniku Malwina Pawela-Szendzielorz.

Rybnicka prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci Dawida R. przez nieudzielenie mu właściwej pomocy medycznej w tamtejszym Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym. Miejscowi śledczy zdecydowali o zebraniu dokumentacji medycznej, przesłuchaniu członków rodziny zmarłego oraz sekcji.

O kolejnych czynnościach ma już decydować prokuratura wyższego rzędu; akta sprawy wkrótce mają trafić do Prokuratury Regionalnej w Katowicach.

Wcześniej rzecznik rybnickiego szpitala Michał Sieroń relacjonował, że w piątek 20 stycznia 2017 roku wieczorem mężczyzna zgłosił się do Szpitalnego Oddziału Ratunkowego "z bólem gardła i infekcją górnych dróg oddechowych". Został przyjęty przez internistę, który zbadał go - zgodnie z procedurami - i zlecił dodatkowe badanie EKG ze względu na sezon grypowy i możliwe powikłania pogrypowe.

Rzecznik szpitala zaznaczył, że pacjent nie wykazywał problemów kardiologicznych ani innych niepokojących sygnałów wskazujących na potrzebę hospitalizacji; dlatego został pouczony, dostał receptę oraz wypis i około godziny 20.15 samodzielnie opuścił szpital.

Mężczyzna nie dotarł jednak do domu. Po pewnym czasie jego bliscy zaczęli więc go szukać i – jak wynika z ich relacji dla lokalnych mediów - to oni znaleźli go na ścieżce nieopodal szpitala i wezwali karetkę, która dotarła na miejsce około godziny 23.40.

Według przedstawicieli rybnickiego szpitala pacjenta znaleziono na "dzikiej ścieżce", skrócie do pobliskiego osiedla. Mężczyzna był nieprzytomny i mocno wychłodzony. Mimo 50-minutowej akcji reanimacyjnej nie udało się go uratować.

 [-OFERTA_HTML-]

 

Choć do zdarzenia doszło w piątek 20 stycznia 2017 wieczorem, policję o sprawie poinformowano w sobotę 21 stycznia 2017 roku wieczorem. Jak przekazała Anna Karkoszka z rybnickiej policji, zgłaszająca sprawę osoba bliska mężczyźnie mówiła, że miała wątpliwości co do okoliczności jego śmierci.

Według relacji lokalnych mediów bliscy zmarłego nie mają pewności, czy w szpitalu został on odpowiednio zbadany i zdiagnozowany.(pap)