Poinformował o tym we wtorek 28 czerwca 2016 roku jej rzecznik prokuartor Ireneusz Kunert.
- Właśnie zapadła decyzja o wszczęciu śledztwa w tej sprawie, będzie badana pod kątem przekroczenia przez funkcjonariuszy publicznych uprawnień lub niedopełnienia obowiązków i działania na szkodę interesu publicznego – powiedział prokurator Kunert. Podkreślił, że nikomu nie postawiono na razie zarzutów. 

Zawiadomienie do prokuratury skierował Narodowy Fundusz Zdrowia po wewnętrznej kontroli, która potwierdziła nieprawidłowości. Według jej ustaleń, poprzednia dyrekcja śląskiego oddziału funduszu zobowiązała się do wypłacenia za nadwykonania około 60 mln zł w wyniku błędu urzędniczki.
- Tych pieniędzy realnie nie było, miały dojść z "migracji". Moje poprzedniczki podjęły decyzję, że osoba na najniższym szczeblu, która ten błąd popełniła, straciła pracę w trybie dyscyplinarnym – powiedział dyrektor śląskiego oddziału NFZ Jerzy Szafranowicz. 

Jak dodał, o problemie dowiedział się w marcu 2016 roku, po objęciu stanowiska.
- Kiedy dowiedziałem się o tej sytuacji, natychmiast porozumiałem się z moim zwierzchnikiem prezesem Andrzejem Jacyną, on w trybie pilnym zlecił kontrolę, na podstawie wyników kontroli pan prezes Andrzej Jacyna postanowił zgłosić to do prokuratury, jako podejrzenie przestępstwa – powiedział. 

Po tym zdarzeniu ze śląskiego oddziału funduszu odeszły dwie wicedyrektorki.
- Wytłumaczyliśmy sobie sytuację i panie złożyły rezygnację z pracy, ja ją przyjąłem. Odeszły w trybie 3-miesięcznym, bez obowiązku świadczenia pracy na rzecz funduszu – wyjaśnił Szafranowicz. 

Na mocy porozumień podpisanych w oparciu o błędne wyliczenia, Polsko-Amerykańskie Kliniki Serca (PAKS) miały otrzymać za nadwykonania 52 mln zł, a Katowickie Centrum Onkologii przy ul. Raciborskiej w Katowicach – 7 mln zł. Jak poinformował dyrektor Szafranowicz, PAKS wypłacono już 49 mln zł, natomiast ugoda ze szpitalem onkologicznym przy Raciborskiej ma zostać zawarta w najbliższym czasie. 

- Ja nie podpisałem ugody sądowej z PAKS, poprosiłem o rozmowę i uznaliśmy, że odciągnięta zostanie jeszcze kwota 2,6 mln, a więc około 49 mln zł zostało wypłaconych w terminie tygodniowym od naszych ustaleń. Dlaczego? Bo w piątek 3 tygodnie temu mijał termin związany z odsetkami, gdybym tego nie zrobił, to dziennie blisko 10 tysięcy zł odsetek byłoby płaconych na rzecz PAKS-u i sądzę, że żaden sąd by mnie nie usprawiedliwił. Dbając więc o finanse naszego oddziału zdecydowałem się wypłacić te pieniądze – powiedział dyrektor śląskiego oddziału NFZ. 

Dodał, że konieczność wypłaty tak dużej sumy nie spowodowała utrudnień w płaceniu za usługi innym świadczeniodawcom.
- Rocznie dysponujemy 8 mld zł, ktoś by powiedział, że 54 mln to nie jest problem – to jest problem, każdą złotówkę liczymy i nieoczekiwane wypłacenie 50 mln zł jest dla nas problemem – zaznaczył. (pap)